Spadną Ceny Mieszkań w 2024? Aktualne Trendy na Rynku Nieruchomości

Redakcja 2023-12-20 09:09 / Aktualizacja: 2025-07-27 10:04:51 | Udostępnij:

Czy wakacje na własnym M już za nami? Czy prognozy o taniej nieruchomości stają się rzeczywistością, czy to tylko chwilowe potknięcie na pędzącym rynku? Zastanawiacie się, czy warto wstrzymać oddech, czekając na ten wymarzony spadek cen mieszkań w 2024 roku? A może zastanawiacie się, jaki wpływ na Waszą portmonetkę mogą mieć globalne turbulencje i lokalne regulacje? Czy zamiast na własną rękę grzebać w meandrach danych, lepiej od razu zaufać ekspertom? W tym artykule spróbujemy rozwiać Wasze wątpliwości i wskazać, co kryje się za tym niepewnym tytułem.

Czy ceny mieszkań spadną w 2024

Analizując dane z ostatniego kwartału, widać wyraźnie, że po latach systematycznych wzrostów na rynku nieruchomości zaczyna być odczuwalny lekki zgrzyt. Zamiast dalszych ekspansywnych zwyżek, coraz częściej do głosu dochodzą informacje o korektach cenowych, zwłaszcza w kontekście większych metraży. Pokazuje to pewne przesunięcie w dynamice, gdzie stabilizacja lub nawet niewielkie spadki zaczynają pojawiać się w kluczowych segmentach rynku. W tabeli poniżej przedstawiamy porównanie średnich cen transakcyjnych w niektórych polskich miastach w ostatnim kwartale oraz dynamikę zmian:

Miasto Średnia cena transakcyjna [zł/mkw.] Zmiana kwartał do kwartału (k/k) Zmiana rok do roku (r/r)
Warszawa ~17,000 -2.2% ~+17%
Kraków ~15,500 -0.8% ~+15%
Gdańsk ~14,800 -1.4% ~+12%
Wrocław ~14,500 -0.3% ~+16%
Poznań ~13,900 ~0% ~+13%
Łódź ~10,500 -0.1% (kawalerki) ~+7%

Z przedstawionych danych jasno wynika, że trend wzrostowy zaczyna hamować, a niektóre miasta, jak choćby Warszawa czy Gdańsk, odnotowały w trzecim kwartale konkretne spadki cen w ujęciu kwartalnym. Szczególnie interesujące jest obserwowanie, że większy metraż często wiąże się z łatwiejszymi do wynegocjowania obniżkami, podczas gdy mniejsze mieszkania, takie jak kawalerki w Łodzi, choć też odczuwają presję cenową, nie wykazują tak gwałtownych spadków, a raczej subtelną stabilizację. Warto zwrócić uwagę na fakt, że mimo krótkoterminowych korekt, zmiany rok do roku w większości analizowanych lokalizacji nadal wskazują na pozytywną dynamikę, co świadczy o wciąż silnym popycie w dłuższej perspekwiedze.

Prognozy cen mieszkań na 2024 rok

Przechodząc do sedna, czyli tego, co czeka nas w nadchodzącym roku, sytuacja wydaje się być dynamiczna, a prognozy skłaniają się ku ostrożnemu optymizmowi z elementami niepewności. Czy będzie to rok faktycznych obniżek, czy raczej stabilizacji z możliwością punktowych negocjacji? Wszystko wskazuje na to, że rynek nieruchomości szykuje nam kilka niespodzianek. Eksperci są podzieleni – jedni widzą potencjał do dalszych korekt cenowych, inni z kolei podkreślają silne fundamenty popytu, które mogą utrzymać ceny na obecnych, nieco już zrestrukturyzowanych poziomach. Warto przyglądać się uważnie wskaźnikom makroekonomicznym, bo to one często są kluczem do zrozumienia przyszłych ruchów.

Zobacz także: Ceny mieszkań Warszawa: wykres 20 lat

Obserwując dane historyczne, widać wyraźny cykl wzrostów, który trwał nieprzerwanie przez pewien czas. Jednakże, cykle na rynku nieruchomości nie są wieczne. Dane wskazują na zbliżanie się do pewnego punktu zwrotnego, gdzie podaż zaczyna delikatnie przewyższać krótkoterminowy popyt, co naturalnie naciska na ceny w dół. Szukając odpowiedzi na pytanie "czy ceny mieszkań spadną w 2024", musimy uwzględnić globalne czynniki, takie jak inflacja, stopy procentowe czy nastroje gospodarcze, ale także te lokalne, jak zmiany w programach wsparcia czy aktywizacja budownictwa.

Warto pamiętać, że "spadek cen" może przybierać różne formy. Nie zawsze oznacza to hurraoptymistyczne obniżki z dnia na dzień. Częściej obserwujemy powolne procesy, gdzie transakcje zawierane są z coraz większymi rabatami, albo gdzie nowe inwestycje są wprowadzane na rynek z bardziej konkurencyjnymi cennikami. To właśnie te subtelne sygnały mówią nam najwięcej o tym, czego możemy się spodziewać.

Co prawda, stabilizacja cen dla mieszkań w starszym budownictwie lub tych wymagających remontu może być bardziej realna, podczas gdy nowe, prestiżowe lokalizacje czy inwestycje z innowacyjnymi rozwiązaniami mogą nadal trzymać się mocno. Kluczowe będzie monitorowanie zarówno całego rynku, jak i poszczególnych segmentów – bo to właśnie różnice między nimi budują pełniejszy obraz sytuacji.

Zobacz także: Ceny mieszkań Wrocław: wykres 20 lat zmian

Spadki cen transakcyjnych mieszkań w ostatnich miesiącach

Jeśli spojrzeć na to, co działo się dosłownie w ostatnich miesiącach, nie można zignorować faktu, że po niemal dwóch latach nieustannej ekspansji cenowej, trzeci kwartał minionego roku przyniósł pierwsze, zauważalne sygnały spowolnienia. To właśnie wtedy do głosu zaczęły dochodzić realne obniżki kwot, za które faktycznie sprzedawano mieszkania. Działoby się tak za sprawą rosnącej ostrożności kupujących i pewnego nasycenia rynku, które zmuszało sprzedających do większej elastyczności.

Nie wszystkie miasta doświadczyły tych spadków w tym samym stopniu. Analiza danych transakcyjnych jasno wskazuje, że trend obniżek jest bardziej widoczny w określonych lokalizacjach i dla konkretnych typów nieruchomości. Większy metraż wydawał się być tym, co ułatwiało wynegocjowanie korzystniejszych warunków, podczas gdy mieszkania mniejsze lub te w mniej atrakcyjnych lokalizacjach pozostały na razie w tej samej sytuacji, co poprzednio. To ważna informacja dla osób śledzących rynek w poszukiwaniu okazji.

Przyglądając się szczegółowo, Warszawa doświadczyła kwartalnego spadku średniej ceny transakcyjnej o około 2,2%. Po wcześniejszych okresach dynamicznych wzrostów, rynek stołeczny pokazał swoje drugie oblicze, zbliżając się ponownie do bariery cenowej poniżej 17 000 zł za metr kwadratowy. Podobne, choć nieco mniej wyraźne korekty zanotowano w innych dużych miastach, co sugeruje szersze zjawisko, a nie tylko lokalną anomalię.

Najpopularniejsze metraże, czyli mieszkania o powierzchni od 35 do 60 metrów kwadratowych, również odczuły ten trend, choć spadki były tu bardziej stonowane, wahając się w okolicach 0,8% i 0,3% kwartał do kwartału. Dla przykładu, w Krakowie i Wrocławiu te mniejsze lokale zdawały się trzymać cenę nieco pewniej niż ich większe odpowiedniki, co jest ciekawym zjawiskiem odzwierciedlającym zmieniające się preferencje kupujących.

Czynniki wpływające na obniżki stawek za mieszkania

Dlaczego właściwie ceny mieszkań zaczynają się delikatnie pochylać? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ to splot wielu czynników. Po pierwsze, historycznie wysoka inflacja i kolejne podwyżki stóp procentowych sprawiły, że kredyty hipoteczne stały się droższe i trudniej dostępne dla wielu potencjalnych kupujących. To naturalnie zmniejsza pulę aktywnych nabywców, a tym samym zwiększa presję na sprzedających do obniżania cen.

Drugim istotnym czynnikiem jest lekka stabilizacja podaży, która przez lata była ograniczona w porównaniu do lawinowo rosnącego popytu. Obecnie widzimy trend, gdzie liczba nowych inwestycji deweloperskich jest coraz większa, a co za tym idzie, rynek jest nasycony większą liczbą ofert. Większa dostępność mieszkań dla kupującego zawsze działa na korzyść negocjacji cenowych. Gdy konkurencja między sprzedającymi rośnie, naturalne jest, że ustępstwa stają się powszechniejsze.

Do tego dochodzi kwestia psychologii rynku i nastrojów konsumentów. Po okresie gorączki zakupowej, obserwujemy pewne wyhamowanie, większą analizę ryzyka i bardziej wyważone decyzje. Nabywcy są bardziej skłonni czekać na potencjalnie lepszą ofertę, zamiast porywać się na zakup „na gorąco”. Media często podsycają te nastroje, analizując kolejne prognozy, co dodatkowo wpływa na postawy decydentów na rynku.

Wreszcie, nie można zapominać o sytuacji gospodarczej kraju i globalnych wydarzeniach. Niepewność związana z inflacją, rynkiem pracy czy sytuacją geopolityczną sprawia, że wiele osób odsuwa decyzje o dużych inwestycjach, takich jak zakup mieszkania. Ta ostrożność, naturalna w niepewnych czasach, przekłada się bezpośrednio na popyt, a co za tym idzie, na możliwość obniżania cen.

Rynek nieruchomości: Jak zmieniają się ceny metrażu?

Obserwując rynek nieruchomości, warto zwrócić uwagę nie tylko na ogólne trendy cenowe, ale przede wszystkim na to, jak zmieniają się ceny konkretnych metraży. Okazuje się, że nie wszystkie mieszkania podlegają tym samym naciskom. Dane pokazują, że największa elastyczność cenowa pojawia się zazwyczaj w przypadku większych nieruchomości. Mieszkania o powierzchni 80 metrów kwadratowych i więcej, które jeszcze niedawno były synonimem stabilnego wzrostu, teraz częściej stają się obiektem negocjacji.

W trzecim kwartale zanotowano spadki cen transakcyjnych, gdzie te obniżki były łatwiej osiągalne dla mieszkań o większym metrażu. Przykładem może być sytuacja, gdzie przykładowo za mieszkania 80-metrowe w jednym z analizowanych miast płacono o 1,4% mniej kwartał do kwartału. Choć nie brzmi to jak drastyczna obniżka, w kontekście kilkuletniego okresu wzrostów jest to znacząca zmiana dynamiki, sugerująca nową tendencję.

Z drugiej strony, mieszkania mniejsze, te najbardziej popularne na rynku, które cieszą się nieustającym zainteresowaniem, jak kawalerki czy dwupokojowe lokale o powierzchni od 35 do 60 metrów kwadratowych, wykazywały bardziej stonowane reakcje. Spadki cen w tych segmentach były symboliczne, czasami ledwie zauważalne – rzędu 0,3% czy 0,8% kwartał do kwartału. W niektórych miastach, jak choćby wspomniana Łódź, zanotowano nawet lekki spadek ceny transakcyjnej kawalerek o zaledwie 0,1% kwartał do kwartału, co było pierwszym takim ruchem po długim okresie wzrostów, sięgającym od 2% do 7%.

To rozwarstwienie w dynamice cen metrażu sugeruje, że rynek staje się bardziej zróżnicowany. Kupujący poszukujący dużych metraży mogą mieć teraz większą siłę negocjacyjną, podczas gdy popyt na mniejsze mieszkania, zaspokajające potrzeby singli czy młodych par, wciąż skutecznie broni ich cen przed znaczącymi spadkami. Ta subtelna gra podaży i popytu na różnych segmentach rynku jest kluczowa do zrozumienia przyszłych trendów.

Wpływ popytu na dynamikę cen na rynku mieszkaniowym

Dynamika cen na rynku mieszkaniowym jest nierozerwalnie związana z popytem. Gdy na rynku jest wielu chętnych, a dostępnych ofert jest niewiele, ceny nieuchronnie idą w górę. Odwrotnie – gdy popyt słabnie, sprzedający muszą zacząć ustępować, aby sfinalizować transakcję.

W ostatnim czasie, zwłaszcza w trzecim kwartale, obserwowaliśmy zmiany w poziomie popytu. Dwa lata ciągłych wzrostów cen wywindowały pewne bariery dla kupujących, a coraz większa liczba ofert na rynku zaczęła nieco równoważyć długotrwały deficyt. Te czynniki sprawiły, że choć popyt wciąż istnieje, stał się on bardziej ostrożny i selektywny. Mniej osób jest skłonnych do przepłacania, a więcej do analizy i porównania ofert, co przekłada się na potrzebę negocjacji cen.

Nawet jeśli widzimy spadki cen transakcyjnych, należy pamiętać, że to nie oznacza końca popytu jako takiego. Mieszkania wciąż są kupowane, a potrzeba posiadania własnego „M” jest głęboko zakorzeniona w naszej kulturze. Zmiana polega na tym, że oczekiwania kupujących stają się bardziej realistyczne. Szukają oni nie tylko własnego kąta, ale też atrakcyjnej oferty, która uwzględnia aktualne warunki ekonomiczne.

Istotny jest również podział popytu ze względu na wielkość i rodzaj nieruchomości. Jak wspomnieliśmy, na większe mieszkania trudniej znaleźć nabywców przy utrzymujących się wysokich cenach, co prowadzi do obniżek. Mniejsze metraże, jako bardziej przystępne cenowo lub lepiej odpowiadające potrzebom np. inwestorów kupujących na wynajem, nadal cieszą się stabilnym zainteresowaniem, co pomaga utrzymać ich ceny na określonym poziomie.

Analiza cen transakcyjnych w dużych miastach Polski

Przechodząc do analizy konkretnych, dużych miast Polski, można dostrzec pewne powtarzające się wzorce, choć każdy rynek ma swoją specyfikę. Z informacji udostępnionych przez dane.pl i współpracujące firmy wynika, że to właśnie w aglomeracjach miejskich, gdzie życie toczy się najszybciej, zmiany na rynku nieruchomości są najbardziej odczuwalne i dynamiczne.

Warszawa, jako stolica, niezmiennie pozostaje rynkiem referencyjnym. W ostatnim kwartale zanotowała ona znaczący spadek cen transakcyjnych o 2,2% kwartał do kwartału, co sprowadziło średnią cenę za metr kwadratowy z powrotem w okolice 17 000 złotych, schodząc tym samym poniżej bariery 17 500 zł/mkw. To wyraźny sygnał, że nawet rynek stołeczny zaczął ulegać ogólnemu trendowi korekt, zwłaszcza dla większych mieszkań.

Podobne zjawiska, choć z mniejszą skalą, można było zaobserwować w innych dużych ośrodkach. Na przykład w Krakowie i Gdańsku odnotowano spadki cen mieszkań odpowiednio o 0,8% i 1,4% kwartał do kwartału. We Wrocławiu sytuacja była podobna, gdzie ceny transakcyjne zmalały o około 0,3%. Poznań również odnotował stagnację cen, zbliżając się do sytuacji stabilizacji, gdzie zmiana kwartalna była minimalna, nieznacznie przekraczając próg zerowy.

Jednakże, należy podkreślić, że w niektórych miastach, takich jak choćby Trójmiasto czy stolica Małopolski, mimo kwartalnych korekt, ceny rok do roku nadal utrzymywały dwucyfrowy wzrost. To pokazuje, że długoterminowy trend inwestycyjny w nieruchomości w dużych miastach pozostaje silny, a ostatnie obniżki należy traktować raczej jako kosmetyczne poprawki w dynamicznym cyklu rynkowym, a nie jako zapowiedź krachu.

Stabilizacja cen czy dalsze spadki na rynku mieszkań

Kluczowe pytanie, które nurtuje wielu potencjalnych kupujących i sprzedających, brzmi: czy będziemy świadkami dalszych spadków cen mieszkań, czy rynek po prostu stabilizuje się na nowym, nieco niższym poziomie? Na to pytanie odpowiedź zależy od wielu czynników, ale analiza ostatnich danych pozwala wysnuć pewne hipotezy. Tendencja do spadków w trzecim kwartale, szczególnie w dużych miastach i dla większych metraży, wskazuje na odwrócenie dotychczasowego trendu.

W niektórych lokalizacjach, jak już wspomniany Gdańsk, ceny transakcyjne metra kwadratowego spadły w relacji kwartalnej o 1,4%, osiągając poziom około 14 800 zł. Podobne ruchy obserwowano w Krakowie (-0,8%) i Wrocławiu (-0,3%), co sugeruje, że spadek nie jest zjawiskiem marginalnym, a raczej procesem, który może mieć potencjał do kontynuacji, jeśli okoliczności makroekonomiczne będą sprzyjać dalszym korektom.

Z drugiej strony, niektóre rynki, jak Poznań, wykazują większą odporność, notując praktycznie zerowe zmiany cenowe w ujęciu kwartalnym. Oznacza to, że stabilizacja może być bardziej prawdopodobnym scenariuszem dla części polskich aglomeracji, zwłaszcza tam, gdzie popyt na mniejsze lokale pozostaje relatywnie wysoki. Jedynym miastem, które doświadczyło symbolicznego spadku cen kawalerek, była Łódź, co samo w sobie jest sygnałem zmiany, choć na bardzo małą skalę (-0.1% k/k).

Kluczem do określenia, czy spadki się utrzymają, będą dalsze ruchy cen kredytów hipotecznych, polityka państwa wobec mieszkalnictwa oraz ogólna sytuacja gospodarcza. Jeśli stopy procentowe utrzymają się na wysokim poziomie lub zostaną obniżone w sposób umiarkowany, może to prowadzić do dalszego wyhamowania popytu i utrzymania presji na spadki cen. W przeciwnym wypadku, jeśli nastąpi nagłe ożywienie gospodarcze lub obniżki stóp, możemy zobaczyć szybkie zahamowanie tego trendu.

Korelacja wielkości metrażu z obniżkami cen

Istnieje wyraźna korelacja między wielkością mieszkania a potencjalnym zakresem obniżek cen transakcyjnych, jakie można uzyskać. Jak pokazują dane, większy metraż często wiąże się z większą elastycznością sprzedającego i tym samym łatwiejszą możliwością negocjacji korzystniejszej ceny. To logiczne, ponieważ większe mieszkania to często większa kwota całkowita zakupu, a tym samym potencjalnie większa wrażliwość na obniżki dla kupującego.

Na przykład, w analizowanym okresie, mieszkania o powierzchni przekraczającej 80 metrów kwadratowych częściej podlegały znaczącym korektom cenowym. Było łatwiej uzyskać niższą stawkę za metr kwadratowy w przypadku takiej nieruchomości, w porównaniu do mniejszych lokali. Dotyczyło to szczególnie miast, które odnotowały spadki kwartalne, gdzie te większe metraże stanowiły „poduszkę amortyzacyjną” dla rynku.

Natomiast, najpopularniejsze metraże, czyli mieszkania o powierzchniach od 35 do 60 metrów kwadratowych, które cieszą się niezmiennie dużym zainteresowaniem zarówno wśród młodych ludzi, jak i inwestorów, wykazały znacznie mniejszą tendencję do spadków cen. Spadki rzędu 0,3% czy 0,8% kwartał do kwartału są stosunkowo niewielkie i często kompensowane przez czynniki takie jak atrakcyjna lokalizacja czy stan techniczny.

W kontekście tak zróżnicowanych trendów, osoba poszukująca nieruchomości powinna zastanowić się, czy większy metraż, który być może wcześniej był poza zasięgiem finansowym, teraz staje się bardziej dostępny. Z drugiej strony, kupując mniejsze mieszkanie, należy być przygotowanym na mniejszą przestrzeń do negocjacji, ale z potencjalnie stabilniejszą wartością w dłuższej perspektywie. To swoisty dylemat – szukać okazyjnie większego metrażu, ryzykując potencjalnie krótszy czas trwania takich warunków, czy pozostać przy popularnym rozmiarze i walczyć o każdą złotówkę.

Co pokazują najnowsze dane o cenach nieruchomości?

Najnowsze dane, które napłynęły z rynku nieruchomości, malują obraz stopniowego hamowania dynamicznego wzrostu cen, który obserwowaliśmy przez ostatnie lata. Konkretnie, w trzecim kwartale nastąpiło pewne odwrócenie trendu, kiedy to obniżki zaczęły wypierać dalsze wzrosty. To wyraźny sygnał, że rynek zaczął reagować na zmieniające się warunki makroekonomiczne i nowe realia popytu.

W omawianym okresie zauważalny był spadek średnich cen transakcyjnych w kilku kluczowych miastach Polski. Na przykład, w stolicy, Warszawie, ceny za metr kwadratowy obniżyły się o 2,2% w stosunku do poprzedniego kwartału. Podobne, choć zazwyczaj mniejsze, korekty pojawiły się w Krakowie, Gdańsku czy Wrocławiu. Nawet w najbardziej popularnych segmentach, takich jak mieszkania o powierzchni od 35 do 60 mkw., można było zaobserwować lekkie tendencje spadkowe.

Ciekawe zjawisko miało miejsce w Łodzi, gdzie rynek mieszkań dla singli – kawalerek – po raz pierwszy od dłuższego czasu zanotował delikatną obniżkę ceny transakcyjnej, choć była ona symboliczna i wyniosła jedynie 0,1% kwartał do kwartału. Jest to szczególnie istotne w kontekście faktu, że wcześniej ceny tych najmniejszych lokali w tym mieście rosły w tempie 2-7% kwartalnie, co wskazuje na zmianę dynamiki.

Niemniej jednak, nie można mówić o całkowitym załamaniu cen. Dane pokazują, że zmiany rok do roku nadal są w większości pozytywne, co oznacza, że w dłuższej perspektywie ceny nieruchomości w dużych miastach wciąż rosły. Jest to potwierdzenie, że ostatnie korekty można traktować raczej jako zdrową stabilizację lub krótkoterminową korektę po okresie intensywnych wzrostów, a nie jako początek długoterminowego trendu spadkowego.

Tendencje na lokalnych rynkach mieszkaniowych

Obserwując dynamikę cen mieszkań, kluczowe jest nie tylko spojrzenie na wielkie metropolie, ale także zrozumienie, co dzieje się na lokalnych, mniejszych rynkach. Często to właśnie tam mogą pojawiać się nieoczywiste trendy, które kształtują przyszłość całego sektora. Mniejsze ośrodki, charakteryzujące się innym profilem ekonomicznym i demograficznym, mogą wykazywać odmienną wrażliwość na czynniki rynkowe.

Dane z dużych miast jasno pokazały, że rynek doświadcza pewnej stabilizacji i nawet niewielkich spadków. Jednak na rynkach lokalnych sytuacja może być bardziej zróżnicowana. W niektórych mniejszych miastach, gdzie popyt jest silny ze względu na rozwój lokalnego przemysłu lub atrakcyjne ceny przyciągające nowych mieszkańców, ceny mogły nawet nieznacznie wzrosnąć lub utrzymać dotychczasowy poziom.

Warto zaznaczyć, że mniejsza konkurencja i często specyficzna sytuacja na rynku pracy w mniejszych ośrodkach mogą sprawić, że reakcja na zmiany stóp procentowych czy globalne spowolnienie gospodarcze będzie odmienna. Brak tak dużej podaży jak w metropoliach może skutkować większą stabilnością cen, a nawet ich dalszym wzrostem, jeśli popyt będzie stale przewyższał dostępną ofertę.

Z drugiej strony, niektóre mniejsze miasta mogą być bardziej podatne na negatywne skutki spowolnienia gospodarczego, jeśli ich gospodarka jest silnie uzależniona od jednego lub dwóch sektorów. W takim przypadku spadki cen mogą być nawet głębsze niż w dużych miastach, ponieważ mniejsza liczba kupujących może oznaczać większą presję na sprzedających. Analiza konkretnego lokalnego rynku wymaga zatem dogłębnego badania jego indywidualnych czynników, a nie tylko przenoszenia wniosków z największych aglomeracji.

## Czy ceny mieszkań spadną w 2024?
  • 1. Czy ceny mieszkań zaczęły spadać?

    Tak, w III kwartale omawianego roku, po dwóch latach nieprzerwanych wzrostów, na rynku pojawiły się obniżki cen transakcyjnych mieszkań w większości analizowanych miast.

  • 2. Jakie były największe spadki cen w ostatnich miesiącach?

    Średnia cena transakcyjna spadła na przykład we Wrocławiu o 2,2% kwartał do kwartału, a w Krakowie o 1,4% kwartał do kwartału dla mieszkań o większym metrażu (powyżej 80 mkw.). W przypadku mniejszych mieszkań, od 35 do 60 mkw., zanotowano spadki rzędu 0,8% k/k w Warszawie i 0,3% k/k w Gdańsku.

  • 3. Czy spadki dotyczyły wszystkich miast i metraży?

    Nie, spadki nie objęły wszystkich segmentów rynku. W przypadku większych mieszkań, powyżej 80 mkw., zaobserwowano stabilizację cen. Spadki cen odnotowano w większości analizowanych miast, choć niektóre rynki, jak na przykład w przypadku kawalerek w Warszawie, zanotowały jedynie symboliczne obniżki, a w innych miastach ceny ustabilizowały się.

  • 4. Co spowodowało ostatnie obniżki cen?

    Obniżki cen były wynikiem zmian w popycie na rynku sprzedaży mieszkań. Po okresie dwóch lat stałych wzrostów, pojawiły się czynniki prowadzące do korekty kwot, za które faktycznie sprzedawano nieruchomości.