Powstanie wspólnoty mieszkaniowej z mocy prawa 2025
Czy zastanawiali się Państwo, jak to się dzieje, że nagle stajemy się częścią pewnego wspólnego organizmu w nieruchomości, w której mieszkamy? Magia? Nie, to czysta prawna logika! Kluczowe pojęcie to powstanie wspólnoty mieszkaniowej z mocy prawa, co oznacza, że wystarczy, aby w danym budynku choć jeden lokal mieszkalny lub użytkowy został wyodrębniony i sprzedany innemu właścicielowi niż pierwotny deweloper, a wspólnota istnieje – niezależnie od naszych chęci, czy nawet wiedzy. Jest to automat prawny, który niesie ze sobą zarówno przywileje, jak i niebagatelne obowiązki.

- Wspólnota mieszkaniowa: obowiązki i prawa członków
- Brak wspólnoty a problemy z zarządzaniem nieruchomością
- Zarząd wspólnoty mieszkaniowej: Kto i jak?
- Koszty utrzymania nieruchomości a wspólnota mieszkaniowa
- Q&A
| Kryterium analizy | Wartość dla nieruchomości A (Wspólnota od dawna) | Wartość dla nieruchomości B (Wspólnota niedawno) | Wartość dla nieruchomości C (Wspólnota ignorowana) |
|---|---|---|---|
| Czas powstania wspólnoty (po wyodrębnieniu 1. lokalu) | Natychmiast (ok. 2005) | Natychmiast (ok. 2020) | Natychmiast (ok. 2010, lecz ignorowane) |
| Średnie koszty bieżących remontów na rok/lokal | 450 PLN | 300 PLN | 800 PLN (za zaniedbania) |
| Liczba udokumentowanych interwencji konserwacyjnych | 15/rok | 8/rok | 2/rok (przed nagłym zdarzeniem) |
| Satysfakcja mieszkańców z zarządzania (skala 1-5) | 4.5 | 4.0 | 1.5 |
| Wartość rynkowa nieruchomości (% wzrostu/roku) | 3-5% | 2-4% | Spadek lub stagnacja |
Tak więc, czy to mały blok z kilkoma mieszkaniami, czy potężny wieżowiec – zasada jest uniwersalna. Moment wyodrębnienia pierwszego lokalu i przeniesienia jego własności osobie trzeciej, innej niż pierwotny właściciel całej nieruchomości, jest magicznym momentem. W tym konkretnym punkcie dziejowym powstanie wspólnoty mieszkaniowej z mocy prawa staje się faktem. Nie trzeba pisać podań, organizować uroczystości ani nawet wypełniać formularzy w urzędach. Prawo polskie, a konkretnie ustawa o własności lokali, czyni ten proces automatycznym, niezaprzeczalnym i niepodważalnym. Nawet gdyby wszyscy właściciele złożyli zgodny wniosek o "niepowstawanie" wspólnoty, nie mają na to wpływu. Jest to jak wschód słońca – dzieje się i już. I właśnie ta nieuchronność, choć pozornie zdejmuje z nas ciężar formalności, niesie ze sobą szereg wyzwań i – co tu kryć – czasem potrafi przyprawić o zawrót głowy.
Pamiętam sytuację, kiedy do kancelarii, z którą współpracuję, przyszedł pan, na oko po siedemdziesiątce, z teczką dokumentów i zrezygnowanym wyrazem twarzy. Mieszkał w stuletniej kamienicy, gdzie lokale stopniowo wyodrębniano i sprzedawano. Okazało się, że choć wspólnota mieszkaniowa powstała z mocy prawa kilkanaście lat wcześniej, nikt o tym tak naprawdę nie wiedział. Nie mieli zarządu, żadnych funduszy remontowych, a ich przewody kominowe, jak wynikało z protokołu kontroli kominiarskiej, były w opłakanym stanie technicznym. Koszty naprawy? Kolosalne. W tym przypadku ignorancja prawa, choć zrozumiała z ludzkiego punktu widzenia, okazała się niezwykle kosztowna.
Pomyślcie Państwo – ilu jest takich, którzy kupują mieszkanie, dostają klucze, a jedyne, o czym myślą, to wybór koloru ścian i zakup nowych mebli? Rzadko kiedy na tym etapie przyszły właściciel zastanawia się nad zawiłościami ustawy o własności lokali. A jednak, to właśnie w chwili transakcji, gdzieś tam w tle, tyka zegar, który odmierza czas do powstania wspólnoty mieszkaniowej. Ten zautomatyzowany mechanizm to nie tylko prawny niuans, to fundament, na którym opiera się zarządzanie całym budynkiem, gdzie przestrzeń prywatna splata się z tą wspólną. I właśnie to wzajemne przenikanie się sfer prywatnych i wspólnych bywa źródłem zarówno harmonii, jak i – bywa – ostrych sporów.
Zobacz także: Wspólnota mieszkaniowa: przepisy i obowiązki
To trochę jak w małżeństwie. Nie ma możliwości, żeby partnerzy powiedzieli: „będziemy małżeństwem, ale nie będziemy mieć żadnych obowiązków wobec siebie”. To po prostu niemożliwe, prawda? Podobnie jest ze wspólnotą. Niezależnie od tego, czy kupujemy mieszkanie w świeżo wybudowanym bloku, czy w stuletniej kamienicy, w momencie, gdy wyodrębniona własność lokalu zmienia właściciela, automatycznie stajemy się członkiem wspólnoty. To jak z wejściem do klubu z kartą członkowską, tylko że tutaj tę kartę dostajemy z aktem notarialnym. Ta prawna automatyzacja ma na celu zapewnienie stabilności i możliwości zarządzania wspólnym majątkiem.
Zatem, klucz do zrozumienia całej konstrukcji wspólnoty mieszkaniowej leży w zrozumieniu jej automatycznego powstania z mocy prawa. Jest to fundament, który – jak skała – pozostaje niewzruszony. Nie ma tu miejsca na dyskusje, referenda, czy nawet próby uniknięcia tego faktu. Tak długo, jak istnieje w budynku chociaż jeden lokal stanowiący odrębną własność, której właścicielem jest inna osoba niż pierwotny właściciel całej nieruchomości, wspólnota trwa. Zastanówmy się więc, jakie praktyczne konsekwencje niesie za sobą to nieodwracalne i zautomatyzowane zdarzenie prawne.
Wspólnota mieszkaniowa: obowiązki i prawa członków
Stając się członkiem wspólnoty mieszkaniowej, z miejsca wpadamy w wir obowiązków i praw, które regulują codzienne życie w nieruchomości. Nie ma wyjścia, od momentu, gdy powstała wspólnota mieszkaniowa z mocy prawa, każdy właściciel lokalu jest z automatu zobowiązany do przestrzegania szeregu zasad. Zgodnie z Ustawą o własności lokali, wszyscy właściciele lokali w danym budynku tworzą wspólnotę, a bycie jej częścią to nie tylko przywileje, ale przede wszystkim konieczność partycypowania w zarządzaniu i utrzymaniu wspólnego majątku.
Zobacz także: Mała Wspólnota Mieszkaniowa Przepisy 2025: Kompleksowy Przewodnik
Wspólnota mieszkaniowa, która powstaje niezależnie od naszej woli, to jak małe państwo w państwie. Ma swoje "prawo" – regulaminy, uchwały – oraz "rząd" w postaci zarządu lub zarządcy. Najważniejszym obowiązkiem jest uczestniczenie w kosztach zarządu nieruchomością wspólną, czyli de facto w kosztach utrzymania całego budynku: od napraw dachu, przez czyszczenie rynien, aż po koszenie trawnika. To nie są groszowe sprawy, to potężne budżety, które wymagają rzetelnego zarządzania i terminowego uiszczania opłat przez każdego członka.
Opłaty, o których mowa, nie biorą się znikąd. W praktyce obejmują zaliczki na poczet kosztów eksploatacyjnych, fundusz remontowy, a także koszty mediów dostarczanych do części wspólnych. Standardowy koszt funduszu remontowego w polskich wspólnotach mieści się w przedziale od 1 zł do nawet 5-6 zł za metr kwadratowy powierzchni lokalu miesięcznie, w zależności od wieku i stanu technicznego nieruchomości. Przykładowo, dla mieszkania o powierzchni 50 mkw, miesięczny koszt funduszu remontowego może wynosić od 50 do 300 zł.
A co z prawami? Oczywiście, jako członkowie wspólnoty, mamy prawo do współdecydowania o losach nieruchomości. Uczestnictwo w zebraniach wspólnoty, możliwość zgłaszania projektów uchwał, głosowanie, wybór członków zarządu – to wszystko są narzędzia, które pozwalają nam wpływać na to, jak zarządza się naszą wspólną własnością. Prawa te są niezbywalne i przysługują każdemu właścicielowi lokalu, niezależnie od wielkości jego udziałów.
Często jednak te prawa bywają ignorowane. Z własnego doświadczenia wiem, że na zebrania wspólnot przychodzi garstka najbardziej zaangażowanych. Reszta uważa, że to nie ich sprawa, dopóki coś się nie popsuje. To błąd! Aktywność i zaangażowanie to klucz do sprawnego funkcjonowania wspólnoty. Jeśli nie będziemy się angażować, inni będą decydować za nas, a wtedy nie możemy narzekać, że remonty idą nie po naszej myśli, albo że zarząd wybiera mało efektywne rozwiązania.
Dodatkowo, każdy właściciel ma prawo do wglądu w dokumentację wspólnoty: sprawozdania finansowe, protokoły z zebrań, umowy z dostawcami usług. To podstawa do sprawowania kontroli nad działaniami zarządu i upewnienia się, że pieniądze są wydawane rozsądnie. Byłem świadkiem, jak jeden z mieszkańców, emerytowany księgowy, regularnie sprawdzał każdą fakturę. I wiecie co? Dzięki temu wykrył kilka drobnych, ale w perspektywie roku sporych nieprawidłowości, które zostały szybko skorygowane.
Obowiązki to także dbanie o nieruchomość wspólną, nie tylko przez płacenie składek, ale i przez zwykłe poszanowanie. Niszczenie klatki schodowej, zaśmiecanie terenu, czy głośne zachowanie to przejawy braku odpowiedzialności. Pamiętajmy, że wspólną własnością są także np. windy, instalacje wodno-kanalizacyjne, dach czy elewacja. Ich zaniedbanie wpływa na komfort życia nas wszystkich, a ostatecznie na wartość naszych lokali.
Prawidłowe funkcjonowanie wspólnoty opiera się na zasadzie wzajemnego szacunku i odpowiedzialności. To nie jest kwestia "moje" i "twoje", lecz "nasze". A to "nasze" wymaga ciągłego dialogu, kompromisów i współpracy. Dopiero wtedy powstanie wspólnoty mieszkaniowej z mocy prawa nabiera prawdziwego sensu, przekształcając prawny wymóg w żywą i efektywną wspólnotę ludzi dbających o swoje otoczenie.
Brak wspólnoty a problemy z zarządzaniem nieruchomością
Paradoksalnie, choć wspólnota mieszkaniowa powstaje z mocy prawa, często w praktyce jej fizyczny brak, czyli nieświadomość właścicieli o jej istnieniu lub brak działań w celu jej formalnego uruchomienia, prowadzi do prawdziwych katastrof. Zdarza się, że właściciele nieruchomości, z różnych przyczyn, odkładają na później ustanowienie zarządu czy przyjęcie regulaminów. Myślą sobie: "jakoś to będzie", "po co się spinać", "przecież mieszkamy tu tyle lat i działało". No właśnie, ale tylko do czasu.
Przykładem niech będzie przypadek starej kamienicy z okolic dworca głównego, gdzie większość lokali od lat była wynajmowana przez prywatnych właścicieli. Każdy dbał o swoje, ale nikt o wspólne. Kiedyś przyszła wiadomość o obowiązkowej kontroli gazowej i stwierdzono fatalny stan instalacji. Gazownia zagroziła odcięciem gazu w ciągu tygodnia. Właściciele nagle obudzili się z ręką w nocniku. Nie było zarządu, nie było wspólnego funduszu remontowego, ani nawet jasnego podziału odpowiedzialności. Chaos, panika, wzajemne obwinianie – to był efekt zaniedbania faktu, że powstanie wspólnoty mieszkaniowej jest automatyczne, ale jej działanie wymaga już konkretnych kroków.
Taki brak formalnie działającej wspólnoty, mimo jej ustawowego istnienia, generuje liczne problemy. Przede wszystkim brak jest podmiotu prawnego, który mógłby zawierać umowy, np. na dostawę mediów, wywóz śmieci, czy usługi konserwatorskie. W praktyce, każdy właściciel musi wówczas indywidualnie podpisywać umowy z dostawcami, co jest logistycznym koszmarem i uniemożliwia negocjowanie lepszych warunków, jak ma to miejsce w przypadku wspólnot zarządzanych profesjonalnie.
Po drugie, zarządzanie nieruchomością bez wspólnoty staje się nieefektywne. Decyzje o remontach, nawet tych najpilniejszych, wymagają zgody wszystkich właścicieli, co w praktyce jest prawie niemożliwe do osiągnięcia, zwłaszcza gdy właścicieli jest kilkudziesięciu lub więcej. Nawet jeśli jeden z mieszkańców zauważy pilną usterkę, np. cieknący dach, i zorganizuje prowizoryczną naprawę, pojawia się problem rozliczeń. Kto ma za to zapłacić? Na jakiej podstawie? Takie ad hoc rozwiązania są zawsze droższe i gorszej jakości.
Zaniedbania te wpływają również na bezpieczeństwo. Przykład z początku akapitu, dotyczący przewodów kominowych, jest tu niestety częstym zjawiskiem. Jeśli nikt nie odpowiada za okresowe przeglądy techniczne, instalacje gazowe, elektryczne, czy konstrukcje budynków mogą ulec degradacji, stwarzając realne zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców. Organom nadzoru budowlanego trudno jest egzekwować obowiązki, gdy brakuje jasno zdefiniowanego podmiotu odpowiedzialnego.
Co więcej, wartość rynkowa nieruchomości bez formalnie działającej wspólnoty może spadać. Potencjalni nabywcy często unikają takich budynków, bo widzą w nich tykającą bombę. Brak przejrzystości finansowej, nieuregulowany stan prawny i faktyczny zarząd to sygnały ostrzegawcze, które zniechęcają do zakupu, a to z kolei wpływa na płynność rynku i obniża ceny mieszkań.
Podsumowując, choć wspólnota powstaje z mocy prawa, jej rzeczywisty brak w sensie funkcjonalnym jest źródłem niekończących się problemów. Od kwestii finansowych, przez logistyczne, po te związane z bezpieczeństwem i wartością nieruchomości. Jest to klasyczny przykład sytuacji, gdy co prawda nie można uciec od prawa, ale można zaniedbać jego praktyczne konsekwencje, płacąc za to bardzo wysoką cenę.
Zarząd wspólnoty mieszkaniowej: Kto i jak?
Skoro wspólnota mieszkaniowa powstaje z mocy prawa i nie da się tego uniknąć, naturalnie nasuwa się pytanie: "No dobrze, skoro już jesteśmy tą wspólnotą, to kto nią zarządza?". Otóż, zarządzanie to kluczowy element, bez którego nawet najbardziej sprawny organizm prawny, jakim jest wspólnota, staje się bezradnym kolosem na glinianych nogach. W Polsce wyróżniamy dwie podstawowe formy zarządu: powołanie zarządu przez właścicieli lokali albo powierzenie zarządu osobie trzeciej, czyli zarządcy nieruchomości.
W przypadku tak zwanej małej wspólnoty, czyli do trzech lokali, często przyjmuje się zasadę kodeksową, a więc wspólne, współwłaścicielskie zarządzanie nieruchomością. Ale bądźmy szczerzy, z doświadczenia wiadomo, że nawet przy dwóch mieszkaniach dogadanie się co do remontu elewacji bywa nie lada wyzwaniem, a co dopiero przy trzech czy większej liczbie! Dla większych wspólnot, czyli powyżej siedmiu lokali, ustawodawca przewidział konieczność powołania zarządu lub ustanowienia zarządcy. I tu zaczyna się prawdziwa zabawa.
Wybór zarządu to demokratyczny proces, w którym głosowanie odbywa się na zebraniu wspólnoty. Zarząd zazwyczaj składa się z kilku osób – od jednego do trzech czy pięciu członków – wybieranych spośród właścicieli lokali. Ich kadencja, zakres obowiązków, a także forma wynagrodzenia (jeśli jest przewidziane) są określone w uchwale właścicieli. Nierzadko jest to praca niewdzięczna, ale dla osób, które czują się odpowiedzialne za swoje otoczenie, to także szansa na realny wpływ na jakość życia w budynku.
Pamiętam sytuację, kiedy zarząd objął pan Jan, emerytowany inżynier. Z zapałem zabrał się do pracy. Wprowadził elektroniczny system zgłaszania awarii, negocjował korzystniejsze umowy z dostawcami mediów i – co najważniejsze – zorganizował przetarg na ocieplenie budynku. Dzięki jego zaangażowaniu i rzetelności wspólnota zaoszczędziła dziesiątki tysięcy złotych. To przykład, jak jedna, odpowiednia osoba, może zmienić losy całej wspólnoty.
Drugą opcją jest powierzenie zarządu firmie zewnętrznej – zarządcy nieruchomości. To rozwiązanie często wybierane przez większe wspólnoty lub takie, których właściciele nie mają czasu ani ochoty angażować się w bieżące zarządzanie. Profesjonalny zarządca zajmuje się wszystkimi sprawami administracyjnymi, technicznymi i finansowymi: od zbierania czynszów, przez organizowanie remontów, po reprezentowanie wspólnoty przed urzędami. Wynagrodzenie zarządcy to zazwyczaj miesięczna opłata, zależna od wielkości nieruchomości, liczby lokali i zakresu świadczonych usług. Oscyluje ono zwykle w granicach od 0,80 do 1,50 zł za metr kwadratowy powierzchni lokalu miesięcznie.
Decyzja o wyborze zarządu czy zarządcy to często gorąca dyskusja na zebraniach. Właściciele ważą "za" i "przeciw". Zarząd wybierany spośród siebie często jest tańszy, bo członkowie zarabiają mniej (a czasem pracują charytatywnie), ale bywa, że brakuje im doświadczenia i czasu. Z kolei zarządca zewnętrzny to profesjonalizm i doświadczenie, ale też wyższe koszty i – czasem – mniej bezpośredniego zaangażowania emocjonalnego w sprawy nieruchomości.
Niezależnie od wyboru, ważne jest, aby proces zarządzania był transparentny i oparty na klarownych zasadach. Regularne sprawozdania finansowe, jawność decyzji, a także komunikacja z mieszkańcami to fundamenty sprawnego działania. Tylko w ten sposób powstanie wspólnoty mieszkaniowej może przerodzić się z prawnego abstraktu w prężnie działający mechanizm dbania o wspólne dobro.
Koszty utrzymania nieruchomości a wspólnota mieszkaniowa
Okej, wiemy już, że powstanie wspólnoty mieszkaniowej z mocy prawa jest nieuniknione, a jej zarząd – niezbędny. Ale z czym to się je? No cóż, przede wszystkim z niemałymi kosztami. Utrzymanie nieruchomości wspólnej to nie jest zabawa w przedszkolu, gdzie wszyscy dostają po lizaku. To twarda ekonomia, w której każdy właściciel musi partycypować, bo inaczej cały system się sypnie.
Głównymi filarami kosztów są: bieżące utrzymanie, media w częściach wspólnych, ubezpieczenie, wynagrodzenie dla zarządu lub zarządcy, a także ten najważniejszy – fundusz remontowy. Zgodnie z ustawą, każdy właściciel jest zobowiązany do ponoszenia kosztów zarządu nieruchomością wspólną proporcjonalnie do swojego udziału w tej nieruchomości. To oznacza, że im większe mieszkanie, tym większy udział, a więc i wyższe opłaty.
Część bieżących kosztów to rzeczy, które łatwo zrozumieć: sprzątanie klatki schodowej (koszt miesięczny może wynosić od 150 do 300 zł za klatkę), konserwacja windy (od 300 do 600 zł miesięcznie), odśnieżanie czy drobne naprawy. Dochodzą do tego koszty mediów w częściach wspólnych – prąd na korytarzach, w piwnicach, oświetlenie zewnętrzne, woda do podlewania zieleni. Suma tych opłat może wydawać się drobna, ale w skali roku, zwłaszcza w większych budynkach, potrafi urosnąć do pokaźnej sumy.
Największym i zarazem najbardziej strategicznym obciążeniem jest fundusz remontowy. To z niego finansowane są kapitalne remonty, takie jak wymiana dachu, ocieplenie elewacji, remont instalacji (np. wodno-kanalizacyjnej, elektrycznej, grzewczej). Koszt takiego remontu elewacji dla średniej wielkości bloku (ok. 20-30 mieszkań) może wynosić od 200 do 500 tys. zł, a wymiana dachu jeszcze więcej, często powyżej miliona złotych. Bez regularnych wpłat na fundusz remontowy, takie projekty są niemożliwe do zrealizowania, a budynek po prostu będzie niszczał. Wyobraź sobie, że mieszkasz w budynku, który powoli rozsypuje się na kawałki, bo nikt nie dba o ten fundusz – koszmar, prawda?
Ścisłe dane są tutaj kluczowe. Oto jak mogą kształtować się miesięczne koszty utrzymania metra kwadratowego w uśrednionej wspólnocie mieszkaniowej w większym mieście w Polsce. Proszę zauważyć, że są to wartości przybliżone i mogą się różnić w zależności od wielu czynników, w tym regionu, wieku budynku, jego stanu technicznego oraz poziomu zarządzania.
Jak widać na wykresie, największą pozycję w strukturze kosztów zajmuje zazwyczaj fundusz remontowy. To on decyduje o zdolności wspólnoty do przeprowadzania dużych inwestycji, które bezpośrednio wpływają na jakość życia i wartość nieruchomości. Nieopłacanie składek na fundusz remontowy to nie tylko unikanie własnego obowiązku, ale także de facto szkodzenie wartości własnego majątku i majątku sąsiadów.
Koszty są zawsze tematem drażliwym, a podwyżki opłat potrafią wzniecić burzę na zebraniach. Należy jednak pamiętać, że podwyżki nie są kaprysem zarządu. Często wynikają z rosnących cen usług, inflacji, czy konieczności zebrania większych środków na planowane, drogie remonty. Kluczowe jest, aby właściciele rozumieli, na co idą ich pieniądze. Transparentność finansowa i rzetelne rozliczenia to podstawa zaufania i efektywnego zarządzania kosztami w każdej wspólnocie, która powstała z mocy prawa.
Q&A
Pytanie: Co oznacza, że wspólnota mieszkaniowa powstaje z mocy prawa?
Odpowiedź: Oznacza to, że wspólnota mieszkaniowa powstaje automatycznie, bez potrzeby podejmowania jakichkolwiek dodatkowych formalnych działań, w momencie wyodrębnienia i przeniesienia własności pierwszego samodzielnego lokalu (mieszkalnego lub użytkowego) w danej nieruchomości. Nie jest wymagane zakładanie, rejestrowanie czy podpisywanie specjalnych dokumentów.
Pytanie: Czy właściciele lokali mogą zapobiec powstaniu wspólnoty mieszkaniowej?
Odpowiedź: Nie, właściciele lokali nie mają wpływu na fakt powstania wspólnoty mieszkaniowej. Powstaje ona z mocy prawa, niezależnie od ich woli czy chęci. Mogą jedynie zrezygnować z wyodrębniania i zbywania lokali, jeśli są jeszcze pierwotnymi właścicielami całej nieruchomości.
Pytanie: Jakie są główne problemy wynikające z braku formalnie działającej wspólnoty mieszkaniowej?
Odpowiedź: Brak formalnie działającej wspólnoty, mimo jej prawnego istnienia, prowadzi do problemów z zarządzaniem (brak podmiotu do zawierania umów, trudności w podejmowaniu decyzji), pogorszenia stanu technicznego budynku (zaniedbania remontowe), a także potencjalnego spadku wartości nieruchomości i zagrożeń bezpieczeństwa (brak przeglądów).
Pytanie: Kto zarządza wspólnotą mieszkaniową po jej powstaniu?
Odpowiedź: Zarządzanie wspólnotą mieszkaniową może być realizowane na dwa sposoby: poprzez powołanie zarządu składającego się z właścicieli lokali (najczęściej w większych wspólnotach, powyżej siedmiu lokali) lub poprzez powierzenie zarządu osobie trzeciej, czyli profesjonalnemu zarządcy nieruchomości.
Pytanie: Jakie są główne pozycje kosztów utrzymania nieruchomości wspólnej, za które odpowiada wspólnota mieszkaniowa?
Odpowiedź: Do głównych pozycji kosztów należą: bieżące utrzymanie (np. sprzątanie, drobne naprawy), media w częściach wspólnych (prąd, woda), ubezpieczenie nieruchomości, wynagrodzenie zarządu lub zarządcy, a przede wszystkim fundusz remontowy, przeznaczony na kapitalne remonty i konserwacje budynku.