Czy mieszkania stanieją w 2024 roku? Prognozy i analiza rynku nieruchomości
Czy mieszkania będą tanieć w 2024? To pytanie niczym refren wybrzmiewa wśród osób rozważających zakup nieruchomości. Specjaliści rynku nieruchomości, choć zawsze ostrożni w prognozach, sugerują, że nadchodzący rok może przynieść pewne obniżki cen mieszkań, ale na spektakularne okazje raczej nie liczmy. Mówiąc wprost, 2024 to nie moment na 'cenową rewolucję', a jedynie na delikatną korektę rynku.

- Czy mieszkania będą tanieć w 2024 roku? Niepewna stabilizacja cen
- Jak kształtowały się ceny mieszkań w 2023 roku i co to oznacza dla 2024?
- Czynniki, które mogą wpłynąć na spadek cen mieszkań w 2024 roku
- Ryzyko wzrostu cen mieszkań w 2024 - luksusowe inwestycje i koszty budowy
- Stabilizacja cen mieszkań z drugiej ręki - czy to trend na 2024?
Rynek nieruchomości, niczym rozbujany okręt, zwalnia tempo wzrostu. Ubiegły rok, niczym surowy egzaminator, pokazał deweloperom, że kluczem do sukcesu jest oferta skrojona na miarę przeciętnego kredytobiorcy. W 2025 roku, jak wskazują dane, rynek ma szansę na stabilizację, a nawet korektę cen w dół, jeśli tylko deweloperzy pójdą za tym głosem rozsądku.
- Podaż mieszkań: Zwiększenie oferty mieszkań dostępnych dla szerokiego grona kupujących.
- Sytuacja gospodarcza: Stabilizacja ekonomiczna kraju.
- Polityka kredytowa: Dostępność kredytów hipotecznych.
Czy zatem 2024 przyniesie rewolucję cenową? Raczej nie, choć pewne symptomy spowolnienia są widoczne gołym okiem. Pamiętajmy, że rynek nieruchomości to nie wyścigi Formuły 1, zmiany zachodzą tu wolniej, niczym ruch tektoniczny płyt. Jednak, jak mawiają starzy wyjadacze branży, "cierpliwość popłaca", a dla tych, którzy wypatrują okazji, rynek może jeszcze pozytywnie zaskoczyć.
Czy mieszkania będą tanieć w 2024 roku? Niepewna stabilizacja cen
Pytanie, które elektryzuje rynek nieruchomości i spędza sen z powiek potencjalnym nabywcom brzmi: czy mieszkania będą tanieć w 2024 roku? Odpowiedź, jak to zwykle bywa w ekonomii, nie jest prosta i brzmi - to zależy. Grudzień 2023 roku, niczym cisza przed burzą, nie przyniósł rewolucji cenowej, a raczej zaskakującą stabilizację na rynku pierwotnym i wtórnym w największych aglomeracjach kraju. Wygląda na to, że karuzela szalejących cen na moment zwolniła, ale czy to trwała tendencja, czy tylko chwila wytchnienia przed kolejną rundą podwyżek?
Zobacz także: Liczba izb w mieszkaniu – co to znaczy? Definicja GUS
Rynek pierwotny w stagnacji?
Najnowsze raporty z portalu.pl malują obraz rynku pierwotnego, który w grudniu jakby zamarł w oczekiwaniu na lepsze czasy. Średnie ceny metra kwadratowego w siedmiu największych metropoliach pozostały na poziomie zbliżonym do listopada. Czy to oznacza, że deweloperzy osiągnęli sufit cenowy, a dalsze podwyżki spotkają się z murem obojętności kupujących? Może i tak, może i nie. Rynek nieruchomości jest niczym kapryśna pogoda – trudno przewidzieć, co przyniesie jutro.
Rynek wtórny - oaza spokoju?
Rynek wtórny w grudniu również zaskoczył stabilnością. Jak podaje portal.pl, ceny mieszkań z drugiej ręki w większości dużych miast utrzymywały się na niezmienionym poziomie, a gdzieniegdzie nawet delikatnie spadły. Czy to sygnał, że taniejące mieszkania 2024 to już nie tylko pobożne życzenia, ale realna perspektywa? Nie dajmy się zwieść pozorom! Stabilizacja, a nawet lekkie spadki, mogą być jedynie chwilowym oddechem przed kolejnym skokiem cen. Pamiętajmy, że rynek nieruchomości lubi zaskakiwać i często igra z naszymi oczekiwaniami.
Dane w liczbach - grudniowa stabilizacja
Aby lepiej zobrazować sytuację, spójrzmy na konkretne dane. Grudzień 2023 roku przyniósł stabilizację cen mieszkań zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym w największych polskich miastach. Poniższa tabela przedstawia ogólny trend, bez szczegółowych danych dla konkretnych miast, aby zachować ogólny charakter analizy.
Zobacz także: Ile czasu ma US na kontrolę zakupu mieszkania?
| Rynek | Trend cen w grudniu 2023 |
|---|---|
| Rynek Pierwotny (7 metropolii) | Stabilizacja |
| Rynek Wtórny (większość dużych miast) | Stabilizacja / Lekkie spadki |
Te dane, choć z pozoru uspokajające, nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy mieszkania będą tanieć w 2024 roku. Stabilizacja cen na koniec roku może być zarówno zwiastunem trwałego trendu, jak i chwilowym uspokojeniem przed kolejnymi wzrostami. Rynek nieruchomości jest jak rwąca rzeka - nigdy nie wiesz, kiedy nurt nagle zmieni kierunek. Musimy więc zachować czujność i uważnie obserwować dalszy rozwój sytuacji.
Jak kształtowały się ceny mieszkań w 2023 roku i co to oznacza dla 2024?
Rok 2023 na rynku mieszkaniowym przypominał nieco rollercoaster – emocje sięgały zenitu, a prognozy zmieniały się jak w kalejdoskopie. Zastanawiano się gorączkowo, czy mieszkania będą tanieć w 2024, a echo tego pytania rozbrzmiewało w każdym zakątku branży. Aby odpowiedzieć na to kluczowe pytanie, musimy przyjrzeć się bliżej temu, co działo się z cenami mieszkań w minionym roku.
Rok 2023: Ceny mieszkań pod lupą
Z danych ekspertów portalu.pl. wynika, że średnia cena metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów w 2023 roku poszybowała w górę we wszystkich dużych miastach Polski. Jednak, co ciekawe, w pięciu z nich wzrost ten był jednocyfrowy, co było rzadkością w ostatnich sześciu latach. Można by rzec, rynek odetchnął z ulgą, choć ceny nadal nie dawały powodów do euforii.
Na czele peletonu podwyżek znalazło się jedno z miast, które z ceną około 14,7 tys. zł za metr kwadratowy, zanotowało imponujący, bo aż 12-procentowy wzrost. Można powiedzieć, że tamtejszy rynek mieszkaniowy przypominał rakietę kosmiczną, wystrzeloną wprost w stratosferę cen. Na drugim biegunie znalazło się inne miasto, gdzie wzrost cen był najmniejszy i wyniósł „zaledwie” 5 procent. Można by tu rzec: spokojny spacer w porównaniu z kosmicznym lotem lidera wzrostów.
Metropolie w rytmie wzrostów
Miasto z 10-procentowym wzrostem i ceną blisko 11,5 tys. zł za metr kwadratowy zajęło drugie miejsce w tym niechlubnym rankingu podwyżek. Na trzecim miejscu uplasowało się kolejne miasto z 8-procentowym wzrostem i ceną około 13,3 tys. zł za metr kwadratowy. Dwa kolejne miasta zanotowały wzrosty na poziomie 6-7 proc. Stolica, choć z najwyższą średnią ceną 17,7 tys. zł za metr kwadratowy, zakończyła rok z 5-procentowym wzrostem. Można powiedzieć, że Warszawa, niczym stateczny kapitan, utrzymywała kurs, choć inne miasta szalały na falach cenowych wzlotów.
Interesującym zjawiskiem jest fakt, że jedno z miast już od sześciu lat utrzymuje dwucyfrowe tempo wzrostu cen. To prawdziwy fenomen na mapie polskiego rynku nieruchomości! W przeciwieństwie do niego, inne miasto w 2023 roku doświadczyło wyraźnego spowolnienia wzrostu. Rynek bywa przewrotny, niczym pogoda w kwietniu – raz słońce, raz deszcz, a czasem gradobicie cenowe.
Czy widać światełko w tunelu?
Mimo najniższego wzrostu od sześciu lat, jedno z miast wcześniej już zaznało jednocyfrowych podwyżek. Pierwsze półrocze 2023 roku przyniosło jednak pewne uspokojenie na rynku. Wzrost średniej ceny metra kwadratowego wyhamował w większości metropolii, a w jednym z miast odnotowano nawet minimalny spadek o 1 procent. Czy to zapowiedź zmian? Czy rok 2024 przyniesie odpowiedź na pytanie, czy ceny mieszkań wreszcie zaczną spadać? Rynek nieruchomości, niczym stary wyga, skrywa jeszcze wiele tajemnic i kart w rękawie.
Czynniki, które mogą wpłynąć na spadek cen mieszkań w 2024 roku
Czy mieszkania będą tanieć w 2024 roku? To pytanie elektryzuje zarówno potencjalnych nabywców, jak i inwestorów. Rynek nieruchomości, niczym kapryśna pogoda, podlega fluktuacjom, a prognozowanie przyszłości cen przypomina wróżenie z fusów. Jednakże, analizując obecne trendy i potencjalne zmiany, możemy wyłonić kilka kluczowych czynników, które mogą zaważyć na tym, czy w przyszłym roku zobaczymy korektę cenową, czy też kolejne wzrosty.
Wysokie Stopy Procentowe: Kredytowy Hamulec
Wzrost stóp procentowych stanowi jeden z najpoważniejszych hamulców dla rynku nieruchomości. Wyższe stopy procentowe bezpośrednio przekładają się na droższe kredyty hipoteczne. Dla przeciętnego Kowalskiego, który marzy o własnym "M", oznacza to wyższe miesięczne raty i mniejszą zdolność kredytową. Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie rata kredytu na wymarzone mieszkanie nagle wzrasta o kilkaset złotych. To może skutecznie ostudzić zapał wielu potencjalnych nabywców i zmusić ich do odłożenia planów zakupowych na lepsze czasy.
Banki, w obliczu podwyższonych stóp, stają się bardziej ostrożne w udzielaniu kredytów. Zaostrzają kryteria, wymagają wyższego wkładu własnego i skrupulatniej analizują ryzyko. To naturalna reakcja na zmieniające się warunki ekonomiczne. Efekt? Popyt na kredyty hipoteczne spada, a wraz z nim potencjalny popyt na mieszkania. Rynek nieruchomości, który przez lata napędzany był tanim kredytem, nagle staje w obliczu nowej rzeczywistości.
Spadek Popytu: Rynek Kupującego?
Spadek popytu na mieszkania to efekt synergii kilku czynników. Oprócz wspomnianych wyższych stóp procentowych, istotną rolę odgrywa również ogólna sytuacja gospodarcza. Niepewność związana z inflacją, rosnącymi kosztami życia i widmem spowolnienia gospodarczego nie sprzyja podejmowaniu długoterminowych zobowiązań, takich jak kredyt hipoteczny. Ludzie stają się ostrożniejsi, przekładają większe wydatki i czekają na rozwój sytuacji.
Dodatkowo, w ostatnich latach obserwowaliśmy boom na rynku nieruchomości, który w pewnym momencie musiał wyhamować. Ceny mieszkań osiągnęły rekordowe poziomy, często przekraczając realne możliwości finansowe wielu osób. Rynek nie może rosnąć w nieskończoność. Pojawia się naturalna bariera popytu – po prostu coraz mniej osób stać na zakup mieszkania po tak wygórowanych cenach. Czy w 2024 roku ten trend się utrzyma i przełoży na realne spadki cen? To zależy od wielu czynników, ale potencjał jest.
Podaż Mieszkań: Czy Deweloperzy Zaleją Rynek?
Podaż mieszkań to kolejny kluczowy element układanki. Jeżeli deweloperzy zdecydują się na zwiększenie podaży, szczególnie mieszkań w bardziej przystępnych cenach, możemy spodziewać się presji na obniżki. Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym na rynek trafia więcej mieszkań niż jest chętnych na ich zakup. W takiej sytuacji deweloperzy, aby sprzedać niesprzedane lokale, mogą być zmuszeni do obniżenia cen. To proste prawa rynku – podaż przewyższająca popyt generuje presję na spadek cen.
Jednakże, zwiększenie podaży mieszkań nie jest procesem natychmiastowym. Inwestycje deweloperskie to długotrwały proces, od zakupu gruntu, przez uzyskanie pozwoleń, po budowę i wykończenie. Reakcja deweloperów na zmieniającą się sytuację rynkową jest opóźniona. Nawet jeśli teraz zdecydują się na zwiększenie podaży mieszkań w niższym segmencie cenowym, efekty tego zobaczymy dopiero w przyszłości, prawdopodobnie nie w 2024 roku, a raczej w 2025 roku i później, jak sugerują niektóre analizy.
Inflacja i Koszty Budowy: Dwa Oblicza Medalu
Inflacja, choć z jednej strony podnosi koszty życia i ogranicza zdolność kredytową, z drugiej strony może działać w kierunku utrzymania wysokich cen mieszkań. Rosnące koszty materiałów budowlanych, robocizny i energii bezpośrednio wpływają na koszty deweloperów. W efekcie, nowe inwestycje mogą być droższe, co naturalnie przekłada się na wyższe ceny mieszkań oferowanych na rynku pierwotnym. To paradoks – inflacja z jednej strony tłumi popyt, ale z drugiej strony podnosi koszty podaży.
Dodatkowo, warto zwrócić uwagę na aspekt ziemi. Ceny gruntów budowlanych w atrakcyjnych lokalizacjach nadal pozostają wysokie. To kolejny czynnik, który utrudnia deweloperom obniżanie cen mieszkań, szczególnie w centrach miast i popularnych dzielnicach. W grę wchodzi również rentowność inwestycji. Deweloperzy nie będą budować mieszkań po cenach, które nie zapewnią im zysku. Rynek nieruchomości to gra o zyski, a nie działalność charytatywna.
Polityka Rządowa: Czy Państwo Pomoże Potanieć Mieszkania?
Polityka rządu również może mieć istotny wpływ na ceny mieszkań. Różnego rodzaju programy dopłat do kredytów hipotecznych, ulgi podatkowe dla deweloperów, czy zmiany w przepisach budowlanych mogą w mniejszym lub większym stopniu wpłynąć na rynek nieruchomości. Jednakże, interwencje państwa w rynek nieruchomości to delikatna materia. Źle przemyślane działania mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, np. sztucznie napędzając popyt i prowadząc do kolejnej bańki spekulacyjnej.
Czy w 2024 roku rząd zdecyduje się na jakieś konkretne działania, które mogłyby wpłynąć na obniżenie cen mieszkań? Na razie trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Polityka mieszkaniowa to temat złożony i często kontrowersyjny. Jedno jest pewne – rynek nieruchomości z uwagą śledzi wszelkie sygnały płynące z Wiejskiej. Każda zapowiedź zmian, każda nowa regulacja może wywołać reakcję, zarówno po stronie deweloperów, jak i potencjalnych nabywców.
Odpowiedź na pytanie, czy mieszkania potanieją w 2024 roku, pozostaje otwarta. Wiele czynników wskazuje na to, że presja na spadek cen jest realna. Wysokie stopy procentowe, spadek popytu, potencjalny wzrost podaży (choć z opóźnieniem) – to wszystko argumenty przemawiające za korektą cenową. Jednakże, inflacja i koszty budowy mogą działać w przeciwnym kierunku, utrzymując ceny na wysokim poziomie. Rynek nieruchomości, jak zawsze, okaże się areną starcia różnych sił. Kto wygra ten pojedynek? Czas pokaże. Jedno jest pewne – 2024 rok zapowiada się na rynku nieruchomości niezwykle interesująco.
Ryzyko wzrostu cen mieszkań w 2024 - luksusowe inwestycje i koszty budowy
Czy mieszkania będą tanieć? Miraż spadków cen w 2024 roku.
Pytanie, które elektryzuje rynek nieruchomości: czy mieszkania będą tanieć w 2024 roku? Wbrew pozorom, odpowiedź nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Owszem, słychać głosy o potencjalnych korektach, ale jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach, a rynek kocha niespodzianki. Zamiast wyczekiwać obiecanych spadków, warto przygotować się na scenariusz, w którym ceny mieszkań, paradoksalnie, mogą pójść w górę.
Luksusowe inwestycje windują średnią
Spójrzmy prawdzie w oczy: rynek nieruchomości to nie jednolity monolit. Mamy segment popularny, gdzie liczy się każdy metr kwadratowy i segment premium, gdzie cena gra drugorzędną rolę. I to właśnie ten drugi segment może namieszać w statystykach. Wyobraźmy sobie sytuację, w której deweloperzy, zamiast budować więcej mieszkań dla Kowalskiego, skupiają się na apartamentach z widokiem na panoramę miasta, basenem na dachu i usługami concierge. Co się wtedy dzieje? Średnia cena metra kwadratowego winduje w górę, nawet jeśli mieszkania w blokach z wielkiej płyty stoją w miejscu.
Pewne dane z przyszłości, a konkretnie z 2025 roku, rzucają cień niepewności na prognozy spadków. Analitycy przewidują ryzyko wzrostu podaży luksusowych nieruchomości. Brzmi dobrze? Pozornie. Większa podaż luksusu, wbrew intuicji, może napędzić wzrost średnich cen na całym rynku. Prosty przykład: w listopadzie pewnego roku ceny mieszkań poszybowały o 4% w górę. Co było przyczyną? Wprowadzenie na rynek nowych apartamentów w cenie 21 200 zł za metr kwadratowy. Jeden segment luksusowy pociągnął za sobą cały rynek.
Koszty budowy – beczka prochu pod rynkiem
Drugim, nie mniej istotnym czynnikiem ryzyka wzrostu cen są koszty budowy. Materiały budowlane nie tanieją, a wręcz przeciwnie – lubią zaskakiwać kolejnymi podwyżkami. Do tego dochodzi rosnąca presja płacowa w branży budowlanej. Fachowcy cenią swój czas i umiejętności, co jest zrozumiałe. Ale dla deweloperów oznacza to jedno: wyższe koszty realizacji inwestycji. A te koszty, jak echo, wracają do nas w cenach mieszkań.
Dodatkowo, plany rządowe dotyczące wsparcia budownictwa mieszkaniowego, choć szczytne w założeniu, mogą mieć nieoczekiwane konsekwencje. Realizacja dużych projektów zwiększa popyt na materiały budowlane i siłę roboczą. Prawo popytu i podaży jest nieubłagane: wzrost popytu, przy ograniczonej podaży, prowadzi do wzrostu cen. Paradoksalnie, działania mające na celu ułatwienie dostępu do mieszkań, mogą przyczynić się do ich podrożenia.
Ryzyko wzrostu cen mieszkań – realna perspektywa
Czy zatem mieszkania będą tanieć w 2024 roku? Patrząc na ryzyko związane z luksusowymi inwestycjami i rosnącymi kosztami budowy, perspektywa spadków cen wydaje się być coraz bardziej odległa. Oczywiście, rynek nieruchomości jest pełen zmiennych i trudno przewidzieć przyszłość z całkowitą pewnością. Jednak, zamiast liczyć na cuda, warto przygotować się na ewentualny wzrost cen. Bo jak mówi stare przysłowie: "lepiej dmuchać na zimne", zwłaszcza gdy chodzi o tak poważną inwestycję, jak zakup własnego M.
Stabilizacja cen mieszkań z drugiej ręki - czy to trend na 2024?
Rynek nieruchomości w Polsce w 2024 roku przypomina nieco jazdę rollercoasterem – pełną nagłych zwrotów akcji i nieoczekiwanych przystanków. Jeszcze nie tak dawno, bo w 2023 roku, powszechnie zadawano sobie pytanie: "Czy mieszkania będą tanieć w 2024 roku?". Wielu ekspertów, niczym starożytni wieszczowie, próbowało rozszyfrować przyszłość rynku, analizując wskaźniki ekonomiczne i nastroje społeczne. Prognozy były różne, od optymistycznych wizji gwałtownych obniżek cen, po pesymistyczne scenariusze dalszego wzrostu. Jednak rzeczywistość, jak to często bywa, okazała się bardziej złożona i zaskakująca niż najbardziej śmiałe przewidywania.
Koniec spekulacji, początek stabilizacji?
Wbrew oczekiwaniom niektórych, spektakularnych spadków cen mieszkań z drugiej ręki w 2024 roku nie zaobserwowaliśmy. Co więcej, rynek zdaje się wchodzić w fazę dość wyraźnej stabilizacji. To, co jeszcze niedawno wydawało się marzeniem ściętej głowy dla potencjalnych kupujących, dziś staje się faktem. Oczywiście, nie oznacza to, że ceny nieruchomości zamarły w miejscu. Fluktuacje są naturalne i nieuniknione, jednak ogólny trend wskazuje na wyhamowanie wzrostów i ustabilizowanie się stawek na pewnym poziomie. Można by rzec, że rynek nieruchomości "złapał zadyszkę" po maratonie wzrostów z poprzednich lat.
Dane mówią same za siebie - stabilizacja faktów
Spójrzmy na twarde dane. Jak podaje serwis.pl, grudzień 2024 roku przyniósł wyraźne potwierdzenie stabilizacji cen mieszkań z drugiej ręki. W większości dużych polskich miast ceny utrzymały się na podobnym poziomie jak w poprzednich miesiącach, a w niektórych przypadkach nawet odnotowano symboliczne spadki. To ważny sygnał, który wskazuje na zmianę dynamiki rynku. Nie mamy już do czynienia z lawinowym wzrostem cen, który charakteryzował poprzednie lata. Rynek wydaje się "uspokajać", dając kupującym więcej czasu na podjęcie decyzji i uniknięcie presji ciągle rosnących cen.
Co stoi za stabilizacją cen?
Przyczyn stabilizacji cen mieszkań z drugiej ręki jest kilka. Po pierwsze, popyt na mieszkania nie jest już tak rozgrzany jak w poprzednich latach. Wysokie stopy procentowe i bardziej ostrożna polityka kredytowa banków sprawiły, że wielu potencjalnych kupujących musiało odłożyć plany zakupu nieruchomości. Po drugie, podaż mieszkań z rynku wtórnego wydaje się być w miarę stabilna. Nie obserwujemy gwałtownego wzrostu liczby mieszkań wystawionych na sprzedaż, ale też nie ma ich drastycznie mniej niż w poprzednich okresach. Ten balans pomiędzy popytem a podażą w dużej mierze przyczynia się do stabilizacji cen. Po trzecie, czynnik psychologiczny również ma znaczenie. Po okresie hossy i ciągłych wzrostów cen, rynek w naturalny sposób szuka równowagi. Kupujący stają się bardziej rozważni, a sprzedający bardziej realistyczni w swoich oczekiwaniach cenowych.
Stabilizacja cen - co to oznacza dla Ciebie?
Stabilizacja cen mieszkań z drugiej ręki w 2024 roku to zjawisko o mieszanym charakterze. Dla potencjalnych kupujących jest to z pewnością dobra wiadomość. Koniec z nerwowym wyścigiem po nieruchomości i ciągłym strachem przed wzrostem cen. Stabilizacja daje więcej czasu na spokojne przeanalizowanie ofert, negocjacje i podjęcie rozważnej decyzji. Z drugiej strony, dla sprzedających stabilizacja może oznaczać koniec łatwych i szybkich zysków. Czasy, kiedy mieszkanie sprzedawało się "od ręki" za każdą cenę, wydają się mijać. Teraz trzeba bardziej się postarać, przygotować atrakcyjną ofertę i być otwartym na negocjacje. Jednak w dłuższej perspektywie stabilizacja jest zdrowa dla rynku. Zapobiega powstawaniu baniek spekulacyjnych i umożliwia bardziej zrównoważony rozwój sektora nieruchomości.
Prognozy na przyszłość?
Czy stabilizacja cen mieszkań z drugiej ręki utrzyma się w 2025 roku? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wiele będzie zależało od ogólnej sytuacji ekonomicznej, polityki monetarnej banków centralnych i nastrojów społecznych. Jednak dane z końca 2024 roku sugerują, że trend stabilizacyjny może się utrzymać. Jak podaje serwis.pl, mieszkania z rynku wtórnego pozostały stabilne cenowo również na koniec roku, a w grudniu ceny w niektórych dużych miastach nawet spadły. To może być znak, że rynek nieruchomości wchodzi w nową fazę, charakteryzującą się większą przewidywalnością i mniejszą dynamiką zmian cenowych. Jedno jest pewne - rynek nieruchomości nigdy nie jest nudny, a rok 2025 z pewnością przyniesie kolejne rozdziały tej fascynującej historii.