Czy ceny mieszkań będą spadać? Prognoza na 2026 zaskakuje

Nasza ekipa wspolnydom wilga Aktualizacja: 4 lipca 2026 r.

W trzecim kwartale 2025 roku średnie ceny transakcyjne mieszkań w sześciu największych polskich miastach spadły o 0,7% w porównaniu z poprzednim kwartałem. To pierwszy od lat kwartał, w którym obniżki widać jednocześnie w ujęciu realnym i nominalnym, a nie tylko w korekcie po silnych wzrostach. Pytanie „czy ceny mieszkań będą spadać" przestało być teoretyczną zagadką, bo rynek właśnie wszedł w fazę ochładzania. Warto przyjrzeć się, co dokładnie mówi najnowsza prognoza jednego z największych banków, jakie czynniki ją kształtują i w którym momencie kupujący łapie dno, a przepłaca ten, kto się śpieszy.

Czy ceny mieszkań będą spadać

Kontekst rynku: dlaczego spadki wreszcie przyszły

Na rynku pierwotnym w największych miastach w połowie 2025 roku dostępnych było około 60 tysięcy gotowych lokali, a w budowie kolejne 180 tysięcy. Ta podaż narosła przez dwa lata rekordowych wyników sprzedaży, kiedy to deweloperzy ruszali z każdym projektem, na który bank zgodził się przyznać finansowanie. Jednocześnie popyt kredytowy skurczył się wyraźnie, z około 20 tysięcy nowych umów kredytowych miesięcznie do nieco ponad 15 tysięcy rok do roku. Ta różnica o kilka tysięcy kredytów miesięcznie wystarczyła, żeby w segmencie pierwotnym pojawiła się realna presja cenowa, najpierw w formie upustów, potem obniżek w cennikach.

Zadłużenie deweloperów z tytułu kredytów bankowych i obligacji przekroczyło w wielu spółkach poziomy bezpieczeństwa rekomendowane przez umowy kredytowe. Gdy koszt obsługi długu rośnie, a tempo sprzedaży spada, presja na obniżki cen nie jest kwestią wyboru, lecz ekonomii. Średnia cena transakcyjna metra kwadratowego na rynku pierwotnym w największych miastach oscylowała w okolicach 14 300 zł, a na rynku wtórnym około 13 500 zł, przy czym różnice między miastami sięgały kilkudziesięciu procent.

Rynek wtórny reagował wolniej, ponieważ właściciele nie mają takiej samej presji płynności jak deweloperzy. U nich decyzja o obniżce ceny wymaga pogodzenia się ze stratą na kapitale, a to psychologicznie najtrudniejszy moment transakcji. Skutkiem jest strukturalna różnica w elastyczności cenowej obu segmentów, którą warto mieć w głowie przy każdej analizie prognoz. To właśnie ten mechanizm tłumaczy, dlaczego bank w swoim modelu opiera się głównie na danych z rynku pierwotnego, a rynek wtórny traktuje jako wtórny wskaźnik opóźniony o kwartał lub dwa.

Deweloper sprzedający gotowe mieszkanie ma koszt obsługi kredytu bankowego liczony co miesiąc. Prywatny właściciel płaci czynsz i liczy na to, że rynek wróci. Ta różnica w motywacji przekłada się bezpośrednio na tempo reakcji cenowej w obu segmentach.

Prognoza cen mieszkań 2026: co mówią analitycy

Najnowsza prognoza opublikowana przez analityków jednego z największych banków komercyjnych wskazuje, że ceny transakcyjne mieszkań w sześciu największych miastach spadną do pierwszego kwartału 2026 roku poniżej poziomu 14 000 zł za metr kwadratowy, a dynamika kwartalna wyniesie około minus 2%. Po tym dołku model przewiduje stopniowe odbicie, z dynamiką rzędu 1-2% kwartalnie od wiosny 2026 roku, napędzane przede wszystkim obniżkami stóp procentowych i odbudową zdolności kredytowej gospodarstw domowych.

Model ekonometryczny banku nie jest czarną skrzynką. Agreguje on kilkanaście zmiennych makroekonomicznych, w tym dynamikę wynagrodzeń, inflację bazową, poziom stóp procentowych NBP, podaż mieszkań w budowie i wskaźniki koniunktury w budownictwie mieszkaniowym. Każda ze zmiennych ma przypisany współczynnik wagowy wynikający z historycznej siły korelacji z cenami transakcyjnymi. Zmiana dowolnej zmiennej o jeden punkt procentowy pociąga za sobą przeliczenie prognozy, dlatego przy każdej aktualizacji NBP lub GUS raport jest rewidowany.

Warto zwrócić uwagę na wiarygodność historyczną takich modeli. W dekoniunkturze 2012-2013 analogiczny model wskazywał spadki o 3-4% rocznie, co pokryło się z rzeczywistością z dokładnością do pół punktu procentowego. W boomie 2021 roku prognoza wzrostów o 8-10% rocznie została zrealizowana z nawiązką. To doświadczenie pokazuje, że model reaguje z wyprzedzeniem na sygnały płynące z rynku kredytowego i podażowego, ale nie jest nieomylny w sytuacjach szokowych, takich jak nagłe zmiany regulacji dotyczących kredytów czy programy rządowe typu Bezpieczny Kredyt 2%.

Konkretna prognoza dla pierwszego kwartału 2026 wygląda następująco:

MiastoCena Q3 2025 (zł/m²)Prognoza Q1 2026 (zł/m²)Zmiana k/k
Warszawa17 80017 100-1,8%
Kraków15 20014 650-1,9%
Wrocław14 10013 700-2,0%
Gdańsk13 90013 500-2,0%
Łódź9 8009 550-1,5%
Poznań12 60012 250-1,9%

Prognozy kwartalne mają margines błędu rzędu jednego punktu procentowego. Przy podejmowaniu decyzji zakupowej traktuj wartość z tabeli jako środek przedziału, nie jako pewnik.

Scenariusz alternarny: co jeśli spadki będą głębsze

Model bankowy ma skłonność do konserwatyzmu w obu kierunkach, więc realne spadki mogą być nieco ostrzejsze niż minus 2% kwartalnie. Trzy czynniki ryzyka przemawiają za tym scenariuszem. Po pierwsze, podaż mieszkań w budowie przekracza historyczne normy i nawet przy odbudowie popytu kredytowego wchłonięcie 180 tysięcy lokali zajmie kilkanaście kwartałów. Po drugie, demografia w największych miastach studiuje się coraz słabiej, a odpływ studentów i młodych pracowników do mniejszych ośrodków obniża popyt na najmniejsze kawalarki, czyli segment najliczniej budowany.

Po trzecie, inwestorzy indywidualni, którzy w latach 2020-2023 kupowali mieszkania pod wynajem z marżą na poziomie 5-6% rocznie, teraz widzą rentowność brutto poniżej 4%, a przy kosztach zarządzania i remontów realna stopa zwrotu spadła do 2-3%. Wielu z nich wstrzymało decyzje, czekając na spadki cen, co paradoksalnie przyspiesza realizację tego scenariusza. W takim otoczeniu pesymistyczny wariant zakłada spadki rzędu 5-8% od szczytu do dołka, rozłożone na trzy do czterech kwartałów.

Historycznie skala dekoniunktury 2008-2012 pokazała realne spadki sięgające 15-20% w niektórych miastach, choć w zupełnie innym otoczeniu makroekonomicznym. Lata 2014-2016 przyniosły stabilizację po spadkach i powolne odbudowywanie cen. Obecny cykl nie powtórzy tamtego scenariusza jeden do jednego, ale logika jest podobna: podaż w końcu zostaje wchłonięta, kredyt wraca, ceny odbijają. Pytanie brzmi, jak głęboka będzie obecna korekta i jak długo potrwa dołek.

Scenariusz bazowy (bank)

Spadek do Q1 2026, odbicie od wiosny 2026. Łączna korekta od szczytu rzędu 4-6%. Ceny wracają do trendu wzrostowego w drugiej połowie 2026 roku.

Scenariusz pesymistyczny

Korekta 5-8% od szczytu, dołek w Q2 2026, odbicie wolniejsze, pełne odrobienie strat zajmuje 12-18 miesięcy. Możliwe uruchomienie programu wsparcia kredytobiorców.

Ile wyniosą spadki cen mieszkań w największych miastach

Spadki cen mieszkań będą spadać w 2026 roku nierównomiernie, bo zależą od lokalnej struktury podaży i popytu. Warszawa, jako rynek największy i najbardziej płynny, reaguje pierwszy i najszybciej, ale też odbija najdynamiczniej. Kraków i Wrocław, z dużą podażą nowych projektów, będą pod większą presją, bo deweloperzy muszą utrzymać tempo sprzedaży, żeby obsługiwać kredyty bankowe. Gdańsk i Poznań to rynki bardziej zrównoważone, więc spadki będą łagodniejsze, ale też wolniejsze odbicie.

Łódź jako rynek najtańszy w zestawieniu wykazuje najmniejszą zmienność, ponieważ dolny segment cenowy jest mniej wrażliwy na wahania koniunktury. Tam też presja podażowa jest niższa, bo deweloperzy rzadziej startują z nowymi projektami przy niższych marżach. To znaczy, że dla kupującego szukającego najtańszego metra kwadratowego Łódź jest najbezpieczniejsza, ale jednocześnie oferuje najwolniejszy wzrost wartości w czasie odbicia.

Dane szczegółowe dla największych miast wyglądają następująco:

MiastoPodaż (mieszkania)Średni czas sprzedażyZmiana ceny Q4 2025 / Q4 2024
Warszawa22 000 gotowych4,2 miesiąca-3,5%
Kraków11 500 gotowych4,8 miesiąca-4,1%
Wrocław10 200 gotowych4,5 miesiąca-3,8%
Gdańsk7 800 gotowych3,9 miesiąca-3,2%
Łódź5 600 gotowych3,5 miesiąca-2,4%
Poznań8 400 gotowych4,0 miesiąca-3,0%

Czas sprzedaży mieszkania na rynku pierwotnym powyżej 4 miesięcy to sygnał ostrzegawczy dla dewelopera. Gdy rośnie, deweloper najpierw zwiększa upusty, potem obniża ceny w cennikach, a na końcu wstrzymuje starty nowych projektów. Ta sekwencja trwa zwykle 2-3 kwartały od momentu, gdy czas sprzedaży przekroczy normę dla danego rynku.

Kiedy kupować mieszkanie, żeby nie przepłacić

Kupno mieszkania w dołku cyklu wymaga cierpliwości i monitoringu kilku konkretnych wskaźników. Pierwszym jest WIBOR 3M i oczekiwania rynku co do poziomu stóp procentowych NBP. Spadek stóp o 50 punktów bazowych podnosi zdolność kredytową przeciętnej rodziny o około 8-12%, a to bezpośrednio wpływa na liczbę gospodarstw mogących wejść na rynek. Drugim wskaźnikiem jest czas sprzedaży mieszkań przez deweloperów i dynamika upustów w ogłoszeniach.

Trzecim sygnałem jest porównanie cen ofertowych z cenami transakcyjnymi publikowanymi przez NBP. Gdy luka między ofertą a transakcją przekracza 6-8%, kupujący ma realną przestrzeń do negocjacji. Przy luce poniżej 3% deweloper nie ma pola do ustępstw, bo sprzedaje po kosztach. W obecnym cyklu ta luka rośnie, co jest wczesnym sygnałem, że ceny w cennikach wkrótce spadną.

Praktyczna checklista kupującego:

  • Sprawdź czas na rynku oferty: powyżej 5 miesięcy oznacza możliwość negocjacji
  • Porównaj cenę ofertową z danymi NBP dla danej dzielnicy
  • Monitoruj WIBOR 3M i decyzje RPP
  • Sprawdź raporty kwartalne dewelopera: jeśli zadłużenie rośnie, presja na obniżki będzie większa
  • Porównaj ceny z rynkiem wtórnym w tej samej lokalizacji
  • Negocjuj przy płatności gotówką lub wkładzie własnym powyżej 30%

Kiedy warto kupować? Na rynku pierwotnym optymalne okno to styczeń-kwiecień 2026, kiedy deweloperzy zamknęli już rok budżetowy i muszą rozliczyć zapasy, a jednocześnie widzą pierwsze sygnały odbicia popytu kredytowego. Na rynku wtórnym okno jest nieco późniejsze, od marca do czerwca 2026, bo sprzedający reagują z opóźnieniem. Jeśli kupujesz pod wynajem, liczy się cash flow od pierwszego miesiąca, więc przepłacenie 5% to problem mniejszy niż strata dwóch miesięcy czynszu na oczekiwaniu.

Co napędzi wzrost cen mieszkań od wiosny 2026

Głównym motorem odbicia będą stopy procentowe. Każda obniżka stóp NBP o 25 punktów bazowych przekłada się na spadek raty kredytu o około 3-4% i wzrost zdolności kredytowej o 4-6%. Gdy stopy spadną łącznie o 75-100 punktów bazowych od obecnego poziomu, popyt kredytowy wróci do poziomów z 2023 roku, a to wystarczy, żeby wchłonąć istniejącą podaż w ciągu kilku kwartałów.

Drugim czynnikiem jest efekt psychologiczny. Gdy ceny zaczynają rosnąć przez dwa-trzy miesiące z rzędu, kupujący przestają czekać na dno i wchodzą na rynek z obawy przed dalszymi podwyżkami. Ten mechanizm opisał już Robert Shiller w kontekście amerykańskich baniek cenowych. W Polsce obserwowano go w 2021 roku, gdy po kilku miesiącach wzrostów popyt eksplodował, mimo że realna zdolność kredytowa nie wzrosła aż tak bardzo.

Trzecim czynnikiem jest porównanie z alternatywnymi formami lokowania kapitału. Przy inflacji celowanej przez NBP na poziomie 2,5% i prognozowanym odbiciu cen mieszkań o 4-6% rocznie, nieruchomości ponownie stają się atrakcyjne dla inwestorów, którzy w 2024 roku przenieśli kapitał na lokaty bankowe i obligacje skarbowe. Wielu z nich wróci na rynek mieszkaniowy w drugiej połowie 2026 roku, co przyspieszy wzrosty.

Wnioski dla poszczególnych grup kupujących różnią się istotnie:

Profil kupującegoNajlepszy momentOptymalna lokalizacjaCo monitorować
Kupujący na własne potrzebyQ1 2026Centrum lub dobrze skomunikowane obrzeżaWIBOR, oferty deweloperów
Inwestor długoterminowyQ2 2026Dzielnice z rosnącą populacją studentów i pracownikówRentowność najmu, czynsze
FlipperUnikać w 2026Nie dotyczyMarże remontowe, czas sprzedaży
Osoba sprzedającaJak najszybciejNie dotyczyLuka ofertowo-transakcyjna

Osoby sprzedające mieszkanie powinny przyspieszyć decyzję, bo każdy kwartał obniżek cen obniża uzyskiwaną kwotę. Przy prognozowanym scenariuszu bazowym strata w ciągu półrocza to 3-4% wartości nieruchomości. Czekanie na odbicie nie ma sensu, bo powrót do obecnych cen zajmie 12-18 miesięcy w scenariuszu optymistycznym i dłużej w pesymistycznym.

Dla osób kupujących na własne potrzeby najważniejszy jest koszt obsługi kredytu w relacji do czynszu najmu analogicznego lokalu. Gdy rata kredytów przy wkładzie 20% jest niższa lub zbliżona do czynszu, kupno staje się opłacalne niezależnie od prognoz cenowych. Ten test warto przeprowadzić dla każdej konkretnej nieruchomości, bo różnice między lokalizacjami sięgają kilkudziesięciu procent.

Rynek wtórny: inna dynamika, inna strategia

Rynek wtórny reaguje na spadki z opóźnieniem dwóch do trzech kwartałów, ponieważ sprzedający prywatni nie mają presji płynnościowej deweloperów. Wielu z nich obniżyło cenę raz, gdy w 2023 roku rynek się zatrzymał, i teraz nie chce drugi raz przyznać się do straty. Skutkiem jest sytuacja, w której podaż mieszkań wtórnych na portalach jest zawyżona, a transakcji jest mało. To klasyczny rynek kupującego, choć psychologicznie trudny dla obu stron.

Kupujący na rynku wtórnym ma realną przewagę negocjacyjną, jeśli zna trzy rzeczy: cenę transakcyjną z ostatnich sześciu miesięcy w okolicy (dane NBP), czas ekspozycji oferty i motywację sprzedającego. Przeprowadzka do innego miasta, rozwód, spadek po członku rodziny to sytuacje, w których sprzedający akceptuje 5-10% poniżej ceny ofertowej. Warto pytać wprost o przyczynę sprzedaży, bo to ujawnia ukrytą presję.

Przy zakupie na rynku wtórnym należy uwzględnić koszty remontu, które w mieszkaniach z lat 90. mogą sięgać 1 500-2 500 zł za metr kwadratowy przy generalnym odświeżeniu i 3 000-5 000 zł przy kapitalnym remoncie z wymianą instalacji. Te koszty należy doliczyć do ceny zakupu przy porównywaniu z rynkiem pierwotnym, gdzie deweloper oddaje lokal w stanie deweloperskim lub pod klucz.

Skorzystaj z kalkulatora poniżej, żeby oszacować realny koszt zakupu mieszkania z uwzględnieniem wszystkich opłat transakcyjnych i ewentualnego remontu. Pozwoli to porównać oferty z różnych segmentów rynku.

Uwzględnij PCC
- zł - zł

Co mówią inni analitycy

Prognoza banku jest spójna z analizami większości dużych instytucji finansowych i firm doradczych. Analitycy PKO BP wskazują na spadek cen w ujęciu nominalnym o 3-5% do połowy 2026 roku, a w ujęciu realnym o 5-7%, uwzględniając utrzymującą się inflację. mBank w swoim raporcie kładzie nacisk na segment mieszkań z rynku wtórnego, gdzie prognozuje wolniejsze spadki ze względu na brak presji podażowej ze strony deweloperów.

Firma doradcza JLL zwraca uwagę na rynek najmu instytucjonalnego, który w największych miastach rozwija się dynamicznie i tworzy dodatkowy popyt inwestycyjny. Według ich szacunków, do 2027 roku fundusze PRS mogą wchłonąć 15-20 tysięcy lokali rocznie, co stanowi istotne wsparcie dla cen w segmencie średnim i wyższym. Ten czynnik nie jest jeszcze uwzględniony w prognozach banków, które bazują na danych historycznych.

Konsensus rynkowy sprowadza się do scenariusza bazowego: spadki w najbliższych dwóch kwartałach, potem stabilizacja i odbicie. Dyskusja dotyczy głównie skali i tempa. Przy podejmowaniu decyzji warto monitorować publikacje NBP, raporty kwartalne deweloperów giełdowych (Echo, Robyg, Develia, Archicom) i dane GUS o budownictwie mieszkaniowym. Te trzy źródła dają pełniejszy obraz niż pojedynczy raport, nawet jeśli jest szczegółowy.

Decyzja o zakupie mieszkania to nie tylko analiza makroekonomiczna, ale też konkretna sytuacja życiowa. W prognozach średnich i dużych miast najważniejsze są lokalne warunki: odległość od pracy, dostępność komunikacji, perspektywy rozwoju dzielnicy. Te czynniki mają większy wpływ na wartość konkretnego lokalu niż ogólnopolskie wahania cen.

Rynek mieszkaniowy w Polsce wchodzi w fazę korekty, która potrwa kilka kwartałów. Odpowiedź na pytanie, czy ceny mieszkań będą spadać w 2026 roku, brzmi: tak, ale umiarkowanie i nierównomiernie. Prognoza cen mieszkań na 2026 rok w scenariuszu bazowym zakłada łączny spadek 4-6% od szczytu, a w scenariuszu pesymistycznym nawet 8%. Po tym korekta przejdzie w odbicie napędzane obniżkami stóp i odbudową popytu kredytowego. Kiedy spadną ceny mieszkań, łatwiej będzie negocjować, ale kupujący musi pamiętać, że dno jest procesem, nie momentem.

Przy konkretnej decyzji zakupowej warto porównywać ratę kredytu z czynszem najmu analogicznego lokalu. Gdy różnica nie przekracza 10-15%, kupno staje się bezpieczne niezależnie od prognoz cenowych, bo ochrona przed zmiennością rynku wynika z cash flow, nie z aprecjacji kapitału.

Źródła danych: Narodowy Bank Polski (statystyka cen transakcyjnych i kredytów hipotecznych), Główny Urząd Statystyczny (budownictwo mieszkaniowe), raporty kwartalne analityków instytucji finansowych publikowane w 2025 roku, dane z portali ogłoszeniowych nieruchomości.