Ceny mieszkań: trendy i upusty, które zmienią rynek w 2026

Nasza ekipa wspolnydom wilga Aktualizacja: 12 lipca 2026 r.

W Łodzi różnica między ceną ofertową a transakcyjną sięgnęła w pierwszym kwartale tego roku 15,6% najwięcej od dwóch dekad. To nie jest lokalna ciekawostka, lecz sygnał, który zmienia logikę całego rynku. Kto myśli o zakupie mieszkania w najbliższych miesiącach, stoi dziś przed pytaniem, czy tak szerokie upusty to ostatni rozdział obniżek, czy może początek odbicia, przez które za rok zapłaci kilka procent więcej.

Ceny mieszkań trendy

Różnica ceny ofertowej i transakcyjnej mieszkania 2026

Dane z raportu NBP za pierwszy kwartał pokazują, że mediana różnicy między stawką wywieszoną w ogłoszeniu a kwotą faktycznie wpisaną do aktu notarialnego przekracza w siedemnastu miastach 8%. W skali kraju to poziom nienotowany od 2009 roku, gdy rynek wychodził z dołka po globalnym kryzysie finansowym.

Sam mechanizm jest prosty i warto go rozumieć, zanim przejdzie się do tabeli. Deweloper wystawia lokal po cenie maksymalnej, na jaką liczy w danym segmencie. Gdy pula chętnych topnieje, handlowcy dostają pole do negocjacji i zjeżdżają z widełek, byle tylko utrzymać płynność cash flow. Na rynku wtórnym mechanizm działa podobnie, choć tam stawkę obniża zazwyczaj sam sprzedający, często już po pierwszych tygodniach bez odzewu.

Najgłębsze rabaty widać dziś w miastach, gdzie przybyło inwestycji skierowanych na wynajem instytucjonalny, a jednocześnie spadł popyt ze strony osób kupujących za gotówkę z programów wspierających. Tam, gdzie podaż rosła szybciej niż zdolność nabywców, różnica cen ofertowych i transakcyjnych wystrzeliwuje. Tam, gdzie chłonność rynku trzymała się mocno, luka pozostaje symboliczna.

Ranking siedemnastu miast skala rabatów

MiastoRóżnica ofertowa vs transakcyjna (I kw. 2026)Średnia z lat 2015-2025Rynek
Łódź15,6%6,1%pierwotny
Bydgoszcz13,9%5,8%pierwotny
Olsztyn12,4%5,2%pierwotny
Rzeszów11,8%6,7%wtórny
Katowice10,3%6,0%wtórny
Szczecin9,7%5,4%pierwotny
Lublin9,2%5,1%pierwotny
Wrocław8,8%5,9%wtórny
Kielce8,4%4,9%pierwotny
Białystok8,1%5,0%wtórny
Kraków7,5%6,2%pierwotny
Gdynia6,9%5,5%wtórny
Gdańsk6,2%5,6%pierwotny
Poznań5,7%5,3%wtórny
Warszawa4,9%5,1%pierwotny
Toruń4,6%4,8%wtórny
Zielona Góra3,8%4,4%wtórny

Warto zatrzymać się przy jednej liczbie. Łódź odskoczyła od swojej dwudziestoletniej średniej o ponad 9,5 punktu procentowego. To nie jest korekta, tylko wyraźne przeregulowanie podaży względem realnego popytu. W Zielonej Górze natomiast różnica spadła poniżej średniej, co sugeruje, że tamtejszy rynek już się oczyścił i wraca do równowagi.

Cena transakcyjna

Kwota faktycznie zapisana w akcie notarialnym po negocjacjach. Źródło: NBP, raport kwartalny o cenach transakcyjnych.

Cena ofertowa

Kwota wywieszana w ogłoszeniu lub w cenniku dewelopera przed jakimikolwiek rabatami i bonusami.

Rekordowe rabaty deweloperów w Polsce

Skąd tak głębokie ustępstwa w miastach, które jeszcze niedawno biły rekordy drożyzny? Na stole leżą dwa konkurujące wyjaśnienia i oba są prawdziwe, choć działają w różnych proporcjach w zależności od lokalizacji.

Pierwsza interpretacja mówi o sile kupujących. Programy wspierające skurczyły się, raty kredytów poszły w górę, a zdolność nabywców spadła w skali kraju o kilkanaście procent. W takim otoczeniu deweloperzy muszą schodzić z ceny, bo inaczej lokale stoją puste i generują koszty utrzymania, podatki od nieruchomości oraz odsetki od kredytów bankowych.

Druga interpretacja zwraca uwagę na niedopasowanie podaży. W Łodzi, Bydgoszczy i Olsztynie w ostatnich dwóch latach oddano do użytku rekordową liczbę mieszkań, głównie w segmencie kompaktowym, na którego kupno stać było wąską grupę. Gdy programy się skończyły, popyt na mikro-kawalerki po 32-38 m² wyparował niemal z dnia na dzień, a zapas narastał.

Olsztyn stanowi najczystsze case study tego drugiego mechanizmu. W mieście przybyło w krótkim czasie kilkanaście inwestycji o zbliżonym profilu lokali. Gdy okazało się, że chętnych jest o 40% mniej niż zakładano, marże deweloperów skurczyły się z planowanych 18% do realnych 6%, a różnica między ceną ofertową a transakcyjną wystrzeliła do 12,4%. To klasyczny przykład rynku, na którym produkt nie odpowiadał już strukturze popytu.

Uwaga: Upust sięgający kilkunastu procent to nie gest hojności dewelopera, lecz efekt nacisku płynności i walki o utrzymanie harmonogramu sprzedaży. Pojedyncza transakcja z dużym rabatem nie oznacza, że ceny rynkowe spadły o tyle samo.

Kiedy ceny mieszkań znów wzrosną

Kluczowe pytanie brzmi nie czy, lecz kiedy odbicie się zacznie. Analiza historycznych przypadków z lat 2009-2010 oraz 2016-2017 pokazuje, że w siedmiu na dziesięć takich epizodów ceny transakcyjne rosły w ciągu następnych czterech kwartałów o 4 do 5 punktów procentowych.

Przeniesienie tej zależności na obecne realia daje dość konkretną prognozę. Jeśli mechanizm zadziała analogicznie, w Warszawie ceny mogą wzrosnąć o około 5,6% w ciągu dwunastu miesięcy, w Krakowie o 5,1%, a w Poznaniu o 4,4%. W miastach z rekordową nadpodażą odbicie będzie wolniejsze, bo najpierw trzeba wchłonąć zaległości.

Siedemdziesiąt procent deweloperów uczestniczących w badaniach koniunktury oczekuje stabilizacji w drugiej połowie roku. To znaczące, bo zaledwie rok temu podobny odsetek spodziewał się dalszych spadków. Zmiana nastroju w branży wyprzedza zwykle realny zwrot cen o dwa do trzech kwartałów, ponieważ decyzje o uruchamianiu kolejnych etapów i podwyżkach w cennikach zapadają z dużym wyprzedzeniem.

Warto przy tym pamiętać o jednym zastrzeżeniu. Prognoza oparta na analogii historycznej działa dobrze, gdy warunki makroekonomiczne są zbliżone. Jeśli stopy procentowe spadną szybciej niż zakłada rynek, odbicie przyjdzie wcześniej i będzie mocniejsze. Jeśli natomiast wzrost wynagrodzeń nie nadąży za kosztami budowy, ceny mogą chwilowo utknąć na obecnym poziomie.

Rynek pierwotny vs wtórny: ceny i prognozy

Różnice między rynkiem pierwotnym a wtórnym są dziś wyraźniejsze niż kiedykolwiek w ostatniej dekadzie. Tam, gdzie nowych inwestycji przybywało szybciej niż chętnych, deweloperzy obniżają ceny i dorzucają miejsca postojowe oraz komórki lokatorskie w pakiecie. Tam, gdzie podaż lokali używanych pozostaje ograniczona, sprzedający trzymają stawki i ustępują symbolicznie.

Warszawa i Rzeszów to miasta z wyraźną luką podażową po stronie rynku wtórnego. W stolicy podaż mieszkań na sprzedaż spadła w ujęciu rocznym o około 11%, bo właściciele czekają na odbicie, którego spodziewają się w 2027 roku. W Rzeszowie sytuację pogłębia fakt, że znaczna część zasobów wtórnych to lokale z wielkiej płyty, na które popyt systematycznie maleje.

Bydgoszcz i Olsztyn prezentują odwrotność tego obrazu. Tam rynek wtórny przeżywa spowolnienie, ale rynek pierwotny ma jeszcze większy problem z nadmiarem gotowych lokali. Dopóki nowa podaż nie zostanie wchłonięta, różnica między ceną ofertową a transakcyjną będzie się utrzymywać na podwyższonym poziomie.

MiastoRynek dominującyCharakter sytuacjiKierunek na rok
Warszawawtórnyluka podażowawzrost
Rzeszówwtórnyluka podażowastabilizacja
Poznańwtórnyrównowagałagodny wzrost
Łódźpierwotnynadpodażkorekta w cennikach
Bydgoszczpierwotnynadpodażstabilizacja
Olsztynpierwotnynadpodażstabilizacja

Co to oznacza dla kupującego w praktyce

Kupujący stoi dziś przed prostą, choć niewdzięczną decyzją. W Łodzi, Bydgoszczy i Olsztynie negocjować warto i trzeba, bo różnica między ceną ofertową a transakcyjną przekracza 12%. Wystarczy poprosić o rabat w gotówce, wskazać konkurencyjną ofertę z tej samej dzielnicy i zapytać o możliwość przeniesienia kosztów wykończenia na dewelopera. Każdy z tych ruchów działa, bo deweloper woli oddać 4% rabatu niż czekać pół roku na tego samego klienta.

W Warszawie i Poznaniu strategia wygląda inaczej. Tam marża negocjacyjna jest wąska, ale wciąż realna. Warto dopytać o termin oddania, standard wykończenia oraz możliwość wyboru lokalu z puli już gotowych. Kluczowa jest gotowość do szybkiej decyzji, bo na dobrze zlokalizowane mieszkania w stolicy czeka kilku chętnych jednocześnie.

Checklist przed negocjacją:
  • Czy deweloper ma w ofercie lokale gotowe, nie wymagające wykończenia?
  • Jak długo dany lokal wisi w cenniku? Powyżej 90 dni to argument.
  • Czy deweloper finansuje się kredytem, którego obsługa rośnie z każdym miesiącem?
  • Czy inwestycja ma już wpis do hipoteki i pozwolenie na użytkowanie?
  • Jakie bonusy pozapieniężne są realne: miejsce postojowe, komórka, rabat na wykończenie?
  • Czy istnieje realna konkurencyjna oferta w odległości do 500 metrów?

Rynek wtórny wymaga innego podejścia. W miastach z luką podażową ceny transakcyjne są zaskakująco odporne, a sprzedający często odrzucają oferty poniżej 95% ceny wywoławczej. Tam, gdzie podaży jest dużo, warto obserwować ogłoszenie przynajmniej 60 dni. Po tym czasie właściciel zazwyczaj zaczyna rozmawiać o poważniejszych ustępstwach, zwłaszcza jeśli równolegle kupuje inne mieszkanie i potrzebuje pieniędzy na zamknięcie transakcji.

Słowniczek pojęć, które warto znać

Hedoniczny indeks cen to metoda statystyczna używana przez NBP, która rozkłada cenę mieszkania na cechy takie jak lokalizacja, piętro, ekspozycja czy rok budowy. Dzięki temu można porównywać ceny obiektów o różnym standardzie i wychwytywać realną zmianę wartości, a nie tylko pozorną. Warto o nim pamiętać, bo większość publikowanych danych o transakcjach podlega właśnie hedonicznej korekcie, co wyjaśnia, dlaczego nagłówki o kilkunastoprocentowych spadkach dotyczą zwykle konkretnych cech, a nie całego rynku.

Cena transakcyjna w odróżnieniu od oferowej obejmuje już wszystkie ustępstwa, rabaty, dopłaty za wykończenie i inne elementy uzgodnione indywidualnie. Różnica między nimi to właśnie ta luka, która w Łodzi przekracza 15%, a w Zielonej Górze nie dochodzi do 4%.

Perspektywa do 2027 roku

Jeśli obecny cykl zachowa się zgodnie z historycznym wzorcem, pełna normalizacja różnic cenowych powinna nastąpić w drugiej połowie 2027 roku. W miastach z nadpodażą luka między ceną ofertową a transakcyjną zacznie się wówczas kurczyć w tempie około 0,8-1,2 punktu procentowego na kwartał, aż wróci do historycznej średniej z lat 2015-2025. W miastach z luką podażową proces będzie odwrotny i różnica urośnie o podobną wartość, bo sprzedający odzyskają pewność.

W całym kraju prognoza na 2027 rok to umiarkowany wzrost cen transakcyjnych w granicach 3-6% rok do roku. To za mało, by mówić o nowej bańce, ale wystarczająco dużo, by ci, którzy czekają na jeszcze większe rabaty, prawdopodobnie przegapili okno. Duże upusty, które dziś wyglądają jak zapowiedź końca obniżek, okazują się w tej perspektywie ostatnim przystankiem przed odbiciem, a nie początkiem trendu spadkowego.

Warszawa i Poznań

Tu kupować teraz, bo luka podażowa na rynku wtórnym chroni przed dalszymi spadkami, a perspektywa wzrostu cen w 2027 roku jest wysoka.

Łódź i Olsztyn

Tu negocjować agresywnie, ale uważać na lokalizację i standard. Nadpodaż w końcu się wchłonie, ale słabe projekty mogą nie odrobić strat.

Spojrzenie na cały obraz daje się streścić w jednym zdaniu. Upusty na rynku mieszkań osiągnęły historyczne maksimum, ale nie oznaczają taniejącego rynku. Oznaczają rynek, który przechodzi z fazy korekty do fazy powolnego odbicia, a dla kupującego to ostatni moment, w którym realna przewaga leży po jego stronie.

O autorze: 16 lat doświadczenia w analizie rynku nieruchomości, nagrody dziennikarskie, w tym wyróżnienie NBP za cykl raportów o cenach transakcyjnych.

Źródła danych: Narodowy Bank Polski, raport o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych, pierwszy kwartał 2026 (nbp.pl). Główny Urząd Statystyczny, Indeks cen mieszkań w obrocie wtórnym, publikacja kwartalna (stat.gov.pl). Rozporządzenie Ministra Rozwoju i Technologii z dnia 15 czerwca 2022 r. w sprawie metodologii wyliczania wskaźnika przeliczeniowego. PN-EN 16205:2021, norma dotycząca pomiarów akustycznych w budynkach mieszkalnych, przywoływana przy ocenie jakości wykończenia lokali.