Czy mieszkania będą drożeć w 2025? Analiza rynku

Redakcja 2025-02-22 08:50 / Aktualizacja: 2025-07-13 09:33:02 | Udostępnij:

Szybowanie cen mieszkań to temat, który od dłuższego czasu elektryzuje rynek i spędza sen z powiek wielu poszukującym własnego kąta. Paradoksalnie, choć wydaje się, że osiągnęliśmy punkt krytyczny, specjaliści są zgodni: mieszkania nadal będą drożeć. Pytanie brzmi: dlaczego, skoro już teraz kosmos wydaje się bliższy niż zakup sensownego M?

Czy mieszkania będą drożeć
Wskaźnik porównawczy Polska (proc.) Włochy (proc.) Hiszpania (proc.) Francja (proc.) USA (proc.)
Wzrost cen nieruchomości (lata 2010-202X) 59 63 69 74 85
Wzrost cen nieruchomości względem inflacji CPI (lata 2010-202X) 20 --- --- --- ---

Patrząc na powyższe dane, widać wyraźnie, że wzrost cen nieruchomości w Polsce należał do najszybszych w całej UE, osiągając w latach 2010-202X imponujące 59 procent. Taki wynik stawia nas w gronie liderów obok krajów takich jak Włochy (63 proc.), Hiszpania (69 proc.), Francja (74 proc.) czy USA (85 proc.). Co ciekawe, ten dynamiczny wzrost nie jest jedynie efektem nominalnego wzrostu, ale również wiąże się z podwyższoną inflacją CPI, co oznacza, że w relacji do tzw. koszyka konsumpcyjnego, mieszkania zdrożały realnie o 20 proc.

Wzrost dochodów ludności a ceny mieszkań

Zjawisko wzrostu cen mieszkań w Polsce nie jest oderwane od rzeczywistości ekonomicznej. Jak zauważają eksperci, płace w kraju rosną w tempie zbliżonym do cen nieruchomości. To, co początkowo może wydawać się paradoksem, w istocie wpływa na utrzymanie pewnej stabilności dostępności mieszkań.

Analizując dostępność, bierze się pod uwagę kilka miar. Mamy ujęcie płacowe, czyli ile metrów kwadratowych można kupić za średnią pensję. Jest też ujęcie gotówkowe, odpowiadające na pytanie, ile metrów kwadratowych nabędziemy za depozyt bankowy przeciętnego gospodarstwa domowego. Nie zapominajmy o relacji do konsumpcji – ile metrów kwadratowych można kupić za ekwiwalent koszyka konsumpcyjnego GUS.

Zobacz także: Liczba izb w mieszkaniu – co to znaczy? Definicja GUS

Choć ceny nominalnie szybują w górę, równoległe zwiększanie się zarobków sprawia, że kupno mieszkania, choć trudne, nie staje się całkowicie niemożliwe dla coraz szerszych grup społecznych. To swoisty taniec między podażą a popytem, gdzie paliwem jest rosnąca siła nabywcza.

Potencjał akcji kredytowej a dostępność mieszkań

Ostatnie lata to prawdziwy rollercoaster dla potencjalnych kredytobiorców. Wyraźny spadek dostępności kredytowej mieszkań, spowodowany podwyżkami stóp procentowych, dał się we znaki wielu chętnym na własne cztery kąty. Należy jednak zaznaczyć, że najbardziej odczuli to ci, którzy nie mogli liczyć na wsparcie w postaci subsydiowanych przez rząd hipotek.

Analizując rynek, wysokie koszty kredytu hipotecznego, bezpośrednio związane z podwyższonymi stopami procentowymi NBP, jawią się jako jedyny realny czynnik, który w krótkim okresie mógłby ograniczyć popyt na mieszkania. W konsekwencji tego, mogłoby dojść do rynkowej przeceny, choć na razie jest to jedynie hipoteza.

Zobacz także: Ile czasu ma US na kontrolę zakupu mieszkania?

Sytuacja ta pokazuje, jak bardzo rynek nieruchomości jest wrażliwy na politykę monetarną. Każda zmiana stóp procentowych ma bezpośrednie przełożenie na zdolność kredytową i tym samym na popyt, a w dłuższej perspektywie – na dynamikę cen.

Wysokie zapotrzebowanie strukturalne na rynku nieruchomości

Kluczowym elementem napędzającym rynek nieruchomości jest niewątpliwie wysokie, strukturalne zapotrzebowanie. Nie jest to chwilowa moda czy spekulacyjny boom, lecz głęboko zakorzeniona potrzeba posiadania własnego mieszkania, wynikająca z wielu czynników.

Młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy, rozwijające się rodziny, migracje wewnętrzne do większych miast – to wszystko generuje stały popyt, który często przewyższa dostępną podaż. Ludzie chcą mieszkać, zakładać rodziny, mieć pewną stabilizację i własny kawałek podłogi.

To zapotrzebowanie nie zanika w obliczu rosnących cen, a wręcz adaptuje się do nich. Osobiste aspiracje i poczucie bezpieczeństwa, jakim jest własne lokum, stają się silniejszym motorem niż krótkoterminowe wahania na rynku.

Wpływ demografii na ceny mieszkań w aglomeracjach

Demografia, czyli procesy ludnościowe, to czynnik, który w długiej perspektywie może wprowadzić pewien reset na rynku nieruchomości. W scenariuszu, gdzie społeczeństwo się starzeje, a liczba mieszkańców spada, teoretycznie popyt na mieszkania powinien maleć, co w konsekwencji prowadziłoby do spadku cen. To logiczne, prawda?

Jednakże, jak to często bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Raporty jasno wskazują, że o ile zmiany demograficzne mogą obniżyć ceny w skali kraju, o tyle nie dotyczy to aglomeracji. To właśnie w dużych miastach koncentruje się życie gospodarcze, kulturalne i społeczne, przyciągając mimo wszystko nowych mieszkańców.

Młodzi ludzie nadal przyjeżdżają do aglomeracji w poszukiwaniu pracy, edukacji i lepszych perspektyw. Ten wewnętrzny ruch ludności offsetuje negatywne skutki ogólnych trendów demograficznych, utrzymując popyt na mieszkania na wysokim poziomie, a co za tym idzie – stabilizując lub nawet podnosząc ceny. Aglomeracje stają się wyspami odpornymi na demograficzne spowolnienie.

Rola programów wsparcia w stabilizacji rynku

W ostatnich latach zauważono, że programy wsparcia oferowane przez rząd, takie jak "Bezpieczny Kredyt 2%", znacząco obniżyły efektywną stopę procentową dla kredytobiorców. To nic innego jak wstrzyknięcie świeżej krwi w obieg, dające szansę na zdobycie własnego mieszkania, pomimo ogólnych zawirowań na rynku.

Tego typu inicjatywy są jak koło ratunkowe rzucone zagubionym na wzburzonym morzu rynku nieruchomości. Zwiększają dostępność kredytów dla szerszej grupy nabywców, którzy bez tego wsparcia musieliby odłożyć marzenie o własnym lokum na nieokreśloną przyszłość. Przykłady z życia wzięte pokazują, że programy te realnie wpływają na decyzje zakupowe.

Co więcej, eksperci przewidują, że w nadchodzących miesiącach i latach najbardziej wrażliwi konsumenci będą nadal korzystać z celowanej pomocy. Potencjał do wzrostu popytu widziany jest również wśród dawnych kredytobiorców frankowych, którzy dzięki wygranym procesom sądowym, z odzyskanym kapitałem, mogą powrócić na rynek, realizując odłożone w czasie plany zakupu. To swoisty recykling kapitału, który zasila rynek.

Kredyt hipoteczny a rynek gotówkowy – co kupuje większość?

Podejmując dyskusję o rynku nieruchomości, często główny ciężar kładzie się na kredyty hipoteczne. To naturalne, w końcu to one są symbolem dążenia do własnego mieszkania dla wielu Polaków. Jednakże, rzeczywistość rynkowa może zaskoczyć.

Obecnie, zaledwie trzy na dziesięć mieszkań w Polsce jest kupowanych na kredyt. Imponująca większość, bo aż siedem na dziesięć, to transakcje gotówkowe. Ten fakt znacząco ogranicza rolę kosztów kredytu w kształtowaniu całego rynku nieruchomości.

To swoista zagadka: jak to możliwe, że przy tak wielu gotówkowych transakcjach, nadal mówimy o drożejącym kredycie? Odpowiedź jest prosta – ci, którzy mają kapitał, omijają sidła wysokich stóp procentowych, co paradoksalnie utrzymuje ceny na wysokim poziomie. To oni, w dużej mierze, dyktują warunki gry, a reszta musi się do nich dostosować lub czekać na lepszy moment. Rynek gotówkowy jest jak niezależna wyspa, odporna na zewnętrzne zawirowania.

Q&A: Czy mieszkania będą drożeć?

Szybowanie cen mieszkań to temat, który od dłuższego czasu elektryzuje rynek i spędza sen z powiek wielu poszukującym własnego kąta. Paradoksalnie, choć wydaje się, że osiągnęliśmy punkt krytyczny, specjaliści są zgodni: mieszkania nadal będą drożeć. Pytanie brzmi: dlaczego, skoro już teraz kosmos wydaje się bliższy niż zakup sensownego M?

Wskaźnik porównawczy Polska (proc.) Włochy (proc.) Hiszpania (proc.) Francja (proc.) USA (proc.)
Wzrost cen nieruchomości (lata 2010-202X) 59 63 69 74 85
Wzrost cen nieruchomości względem inflacji CPI (lata 2010-202X) 20 --- --- --- ---

Patrząc na powyższe dane, widać wyraźnie, że wzrost cen nieruchomości w Polsce należał do najszybszych w całej UE, osiągając w latach 2010-202X imponujące 59 procent. Taki wynik stawia nas w gronie liderów obok krajów takich jak Włochy (63 proc.), Hiszpania (69 proc.), Francja (74 proc.) czy USA (85 proc.). Co ciekawe, ten dynamiczny wzrost nie jest jedynie efektem nominalnego wzrostu, ale również wiąże się z podwyższoną inflacją CPI, co oznacza, że w relacji do tzw. koszyka konsumpcyjnego, mieszkania zdrożały realnie o 20 proc.

Wzrost dochodów ludności a ceny mieszkań

Zjawisko wzrostu cen mieszkań w Polsce nie jest oderwane od rzeczywistości ekonomicznej. Jak zauważają eksperci, płace w kraju rosną w tempie zbliżonym do cen nieruchomości. To, co początkowo może wydawać się paradoksem, w istocie wpływa na utrzymanie pewnej stabilności dostępności mieszkań.

Analizując dostępność, bierze się pod uwagę kilka miar. Mamy ujęcie płacowe, czyli ile metrów kwadratowych można kupić za średnią pensję. Jest też ujęcie gotówkowe, odpowiadające na pytanie, ile metrów kwadratowych nabędziemy za depozyt bankowy przeciętnego gospodarstwa domowego. Nie zapominajmy o relacji do konsumpcji – ile metrów kwadratowych można kupić za ekwiwalent koszyka konsumpcyjnego GUS.

Choć ceny nominalnie szybują w górę, równoległe zwiększanie się zarobków sprawia, że kupno mieszkania, choć trudne, nie staje się całkowicie niemożliwe dla coraz szerszych grup społecznych. To swoisty taniec między podażą a popytem, gdzie paliwem jest rosnąca siła nabywcza.

Potencjał akcji kredytowej a dostępność mieszkań

Ostatnie lata to prawdziwy rollercoaster dla potencjalnych kredytobiorców. Wyraźny spadek dostępności kredytowej mieszkań, spowodowany podwyżkami stóp procentowych, dał się we znaki wielu chętnym na własne cztery kąty. Należy jednak zaznaczyć, że najbardziej odczuli to ci, którzy nie mogli liczyć na wsparcie w postaci subsydiowanych przez rząd hipotek.

Analizując rynek, wysokie koszty kredytu hipotecznego, bezpośrednio związane z podwyższonymi stopami procentowymi NBP, jawią się jako jedyny realny czynnik, który w krótkim okresie mógłby ograniczyć popyt na mieszkania. W konsekwencji tego, mogłoby dojść do rynkowej przeceny, choć na razie jest to jedynie hipoteza.

Sytuacja ta pokazuje, jak bardzo rynek nieruchomości jest wrażliwy na politykę monetarną. Każda zmiana stóp procentowych ma bezpośrednie przełożenie na zdolność kredytową i tym samym na popyt, a w dłuższej perspektywie – na dynamikę cen.

Wysokie zapotrzebowanie strukturalne na rynku nieruchomości

Kluczowym elementem napędzającym rynek nieruchomości jest niewątpliwie wysokie, strukturalne zapotrzebowanie. Nie jest to chwilowa moda czy spekulacyjny boom, lecz głęboko zakorzeniona potrzeba posiadania własnego mieszkania, wynikająca z wielu czynników.

Młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy, rozwijające się rodziny, migracje wewnętrzne do większych miast – to wszystko generuje stały popyt, który często przewyższa dostępną podaż. Ludzie chcą mieszkać, zakładać rodziny, mieć pewną stabilizację i własny kawałek podłogi.

To zapotrzebowanie nie zanika w obliczu rosnących cen, a wręcz adaptuje się do nich. Osobiste aspiracje i poczucie bezpieczeństwa, jakim jest własne lokum, stają się silniejszym motorem niż krótkoterminowe wahania na rynku.

Wpływ demografii na ceny mieszkań w aglomeracjach

Demografia, czyli procesy ludnościowe, to czynnik, który w długiej perspektywie może wprowadzić pewien reset na rynku nieruchomości. W scenariuszu, gdzie społeczeństwo się starzeje, a liczba mieszkańców spada, teoretycznie popyt na mieszkania powinien maleć, co w konsekwencji prowadziłoby do spadku cen. To logiczne, prawda?

Jednakże, jak to często bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Raporty jasno wskazują, że o ile zmiany demograficzne mogą obniżyć ceny w skali kraju, o tyle nie dotyczy to aglomeracji. To właśnie w dużych miastach koncentruje się życie gospodarcze, kulturalne i społeczne, przyciągając mimo wszystko nowych mieszkańców.

Młodzi ludzie nadal przyjeżdżają do aglomeracji w poszukiwaniu pracy, edukacji i lepszych perspektyw. Ten wewnętrzny ruch ludności offsetuje negatywne skutki ogólnych trendów demograficznych, utrzymując popyt na mieszkania na wysokim poziomie, a co za tym idzie – stabilizując lub nawet podnosząc ceny. Aglomeracje stają się wyspami odpornymi na demograficzne spowolnienie.

Rola programów wsparcia w stabilizacji rynku

W ostatnich latach zauważono, że programy wsparcia oferowane przez rząd, takie jak "Bezpieczny Kredyt 2%", znacząco obniżyły efektywną stopę procentową dla kredytobiorców. To nic innego jak wstrzyknięcie świeżej krwi w obieg, dające szansę na zdobycie własnego mieszkania, pomimo ogólnych zawirowań na rynku.

Tego typu inicjatywy są jak koło ratunkowe rzucone zagubionym na wzburzonym morzu rynku nieruchomości. Zwiększają dostępność kredytów dla szerszej grupy nabywców, którzy bez tego wsparcia musieliby odłożyć marzenie o własnym lokum na nieokreśloną przyszłość. Przykłady z życia wzięte pokazują, że programy te realnie wpływają na decyzje zakupowe.

Co więcej, eksperci przewidują, że w nadchodzących miesiącach i latach najbardziej wrażliwi konsumenci będą nadal korzystać z celowanej pomocy. Potencjał do wzrostu popytu widziany jest również wśród dawnych kredytobiorców frankowych, którzy dzięki wygranym procesom sądowym, z odzyskanym kapitałem, mogą powrócić na rynek, realizując odłożone w czasie plany zakupu. To swoisty recykling kapitału, który zasila rynek.

Kredyt hipoteczny a rynek gotówkowy – co kupuje większość?

Podejmując dyskusję o rynku nieruchomości, często główny ciężar kładzie się na kredyty hipoteczne. To naturalne, w końcu to one są symbolem dążenia do własnego mieszkania dla wielu Polaków. Jednakże, rzeczywistość rynkowa może zaskoczyć.

Obecnie, zaledwie trzy na dziesięć mieszkań w Polsce jest kupowanych na kredyt. Imponująca większość, bo aż siedem na dziesięć, to transakcje gotówkowe. Ten fakt znacząco ogranicza rolę kosztów kredytu w kształtowaniu całego rynku nieruchomości.

To swoista zagadka: jak to możliwe, że przy tak wielu gotówkowych transakcjach, nadal mówimy o drożejącym kredycie? Odpowiedź jest prosta – ci, którzy mają kapitał, omijają sidła wysokich stóp procentowych, co paradoksalnie utrzymuje ceny na wysokim poziomie. To oni, w dużej mierze, dyktują warunki gry, a reszta musi się do nich dostosować lub czekać na lepszy moment. Rynek gotówkowy jest jak niezależna wyspa, odporna na zewnętrzne zawirowania.

Q&A: Czy mieszkania będą drożeć?

  • Dlaczego specjaliści uważają, że mieszkania nadal będą drożeć, mimo że ich ceny są już bardzo wysokie?

    Specjaliści wskazują na kilka kluczowych czynników. Po pierwsze, znaczny wzrost cen w Polsce w latach 2010-202X (59%) potwierdza historyczny trend. Po drugie, pomimo wysokich cen nominalnych, zarobki w Polsce rosną w tempie zbliżonym do cen nieruchomości, co stabilizuje ich dostępność (tzw. "taniec między podażą a popytem"). Dodatkowo, wysokie i strukturalne zapotrzebowanie na mieszkania, wynikające z potrzeb młodych ludzi, rodzin i migracji wewnętrznych, utrzymuje popyt na wysokim poziomie. Wreszcie, rynek gotówkowy, niezależny od kosztów kredytu, ma duży udział w transakcjach, co pozwala na utrzymanie wysokich cen.

  • W jaki sposób wzrost dochodów ludności wpływa na dostępność mieszkań, mimo rosnących cen?

    Wzrost dochodów ludności, który przebiega w tempie zbliżonym do wzrostu cen nieruchomości, kompensuje część wzrostu nominalnego. Artykuł wspomina o miarach dostępności, takich jak metr kwadratowy za średnią pensję czy za depozyt bankowy. Chociaż nominalnie ceny szybują, równoległe zwiększanie się zarobków sprawia, że kupno mieszkania, choć nadal trudne, nie staje się całkowicie niemożliwe dla szerszych grup społecznych. Oznacza to, że siła nabywcza w pewnym stopniu nadąża za wzrostem cen.

  • Czy polityka monetarna (zmiany stóp procentowych) ma wpływ na rynek nieruchomości w Polsce?

    Tak, polityka monetarna ma bezpośredni i znaczący wpływ na rynek nieruchomości, szczególnie poprzez zmiany stóp procentowych. Wysokie koszty kredytu hipotecznego, wynikające z podwyższonych stóp procentowych NBP, są jedynym realnym czynnikiem, który w krótkim okresie mógłby ograniczyć popyt na mieszkania i doprowadzić do rynkowej przeceny. Spadek dostępności kredytowej dotknął szczególnie osoby bez wsparcia subsydiowanych hipotek. Artykuł podkreśla, że każda zmiana stóp procentowych bezpośrednio wpływa na zdolność kredytową i popyt.

  • Jakie znaczenie ma rynek gotówkowy dla obecnej sytuacji cen mieszkań w Polsce?

    Rynek gotówkowy odgrywa kluczową rolę w obecnej sytuacji, ponieważ aż siedem na dziesięć mieszkań w Polsce jest kupowanych za gotówkę, a tylko trzy na dziesięć na kredyt. Ten wysoki udział transakcji gotówkowych znacząco ogranicza wpływ wysokich kosztów kredytu na kształtowanie całego rynku nieruchomości. Osoby posiadające kapitał są w stanie omijać wysokie stopy procentowe, co przyczynia się do utrzymywania cen na wysokim poziomie. Rynek gotówkowy działa jak "niezależna wyspa, odporna na zewnętrzne zawirowania", dyktując warunki gry na tym rynku.