Czy konkubinę można wyrzucić z mieszkania? Prawo 2025

Redakcja 2025-06-21 12:12 | Udostępnij:

Próba usunięcia byłego partnera z mieszkania to klasyczna scena, często spotykana w filmach i serialach. Ale co w sytuacji, gdy para żyje w nieformalnym związku, a jeden z partnerów nagle traci grunt pod nogami, bo drugi chce go po prostu "wyrzucić"? Tutaj właśnie pojawia się kluczowe pytanie: czy konkubinę można wyrzucić z mieszkania? Krótko mówiąc – to zależy, a prawo wcale nie zawsze jest tak proste, jak by się wydawało.

Czy konkubinę można wyrzucić z mieszkania

Kwestia ta jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, zwłaszcza w kontekście braku konkretnych przepisów regulujących związki partnerskie. Złożoność zagadnienia wynika z potrzeby analizy indywidualnych przypadków, które często zawierają unikalne układy faktyczne i dowodowe.

Aspekt prawny Wnioski Potencjalne trudności Zalecane działania
Własność mieszkania Właściciel ma silniejsze prawa. Brak udowodnionej współwłasności konkubiny. Sprawdzenie aktu własności i księgi wieczystej.
Brak meldunku Meldunek administracyjny nie uprawnia do zamieszkania. Możliwość zarzutu naruszenia miru domowego. Pozew o eksmisję, jeśli konkubina nie opuszcza lokalu dobrowolnie.
Wspólny użytek lokalu Prawa do używania mogą wynikać z dorozumianej zgody. Udowodnienie, że konkubina przyczyniła się do utrzymania lokalu. Zebranie dowodów na wkład finansowy lub rzeczowy konkubiny.
Opieka nad dziećmi Dobro dzieci jest priorytetem. Sąd może nakazać pozostawienie z dziećmi w lokalu. Wytoczenie sprawy o uregulowanie miejsca pobytu dzieci.
Postępowanie sądowe Wymaga solidnych dowodów i argumentacji. Długotrwałość i koszty postępowania. Skorzystanie z profesjonalnej pomocy prawnej.

Zapewne wiele osób myśli, że wystarczy zmienić zamki w drzwiach i po sprawie. Nic bardziej mylnego! Prawo chroni osoby zamieszkujące dany lokal, nawet jeśli nie mają formalnej umowy najmu. W Polsce, co prawda, brak jest przepisów w pełni regulujących kwestie związków partnerskich, jednak nie oznacza to, że jedna strona może dowolnie „pozbyć się” drugiej z mieszkania.

Prawa konkubiny do mieszkania – najważniejsze zasady

W kontekście pytania, czy konkubinę można wyrzucić z mieszkania, istotne jest zrozumienie, że termin „konkubina” nie posiada w polskim prawie definicji prawnej, co znacząco komplikuje jej sytuację prawną w odniesieniu do prawa do mieszkania. Osoby żyjące w nieformalnych związkach są traktowane przez prawo jako dwie odrębne jednostki, co oznacza, że w odniesieniu do ich praw i obowiązków zazwyczaj stosuje się ogólne przepisy prawa cywilnego.

Z tego powodu, prawa konkubiny do mieszkania należy rozpatrywać na podstawie ogólnych zasad prawa cywilnego, w tym prawa rzeczowego i zobowiązań. Jeśli konkubina jest współwłaścicielem mieszkania, np. na podstawie umowy kupna-sprzedaży, aktu darowizny lub dziedziczenia, jej prawa są równoważne z prawami każdego innego współwłaściciela. W takiej sytuacji usunięcie jej z mieszkania jest możliwe tylko na drodze sądowej, w oparciu o przepisy o współwłasności, co często wiąże się z podziałem nieruchomości lub spłatą jej udziału.

Sytuacja staje się bardziej skomplikowana, gdy konkubina nie jest współwłaścicielem, ale mieszkała w lokalu na podstawie dorozumianej zgody właściciela. W Polsce, pojęcie „naruszenia miru domowego” (art. 193 Kodeksu karnego) chroni niezakłócony spokój miejsca zamieszkania. Oznacza to, że nawet jeśli konkubina nie ma formalnego tytułu prawnego do mieszkania, jej przebywanie w nim za zgodą właściciela czyni ją lokatorem, co utrudnia jej natychmiastowe usunięcie.

Zdarza się, że partnerzy, mając na uwadze wspólną przyszłość, ponosili wspólnie koszty utrzymania mieszkania, remontów czy nawet spłaty kredytu hipotecznego. W takich przypadkach, choć brak jest formalnego wpisu do księgi wieczystej, konkubina może dochodzić roszczeń z bezpodstawnego wzbogacenia lub z tytułu zwrotu nakładów poczynionych na nieruchomość. Sąd może wtedy wziąć pod uwagę te okoliczności, co może wpłynąć na ostateczną decyzję dotyczącą eksmisji.

Warto również pamiętać o zasadach współżycia społecznego, które są brane pod uwagę przez sądy. Nawet jeśli formalnie właściciel ma prawo do wyłącznego korzystania z mieszkania, nagłe i brutalne usunięcie partnerki, zwłaszcza z dnia na dzień, może być uznane za niezgodne z tymi zasadami, a tym samym niemożliwe do wykonania bez odpowiedniego postępowania sądowego.

W przypadku, gdy konkubina ma dzieci, sytuacja prawna jest jeszcze bardziej złożona. Dobro dzieci jest nadrzędną zasadą polskiego prawa, co oznacza, że sąd może uznać, że usunięcie matki z dziećmi z dotychczasowego miejsca zamieszkania jest sprzeczne z ich interesem. Może to prowadzić do tego, że sąd odmówi eksmisji, przynajmniej do czasu zapewnienia dzieciom odpowiednich warunków mieszkaniowych. To jest właśnie ten moment, kiedy czy konkubinę można wyrzucić z mieszkania staje się naprawdę skomplikowanym pytaniem.

Brak jednoznacznego uregulowania prawnego związków partnerskich sprawia, że każda sprawa jest analizowana indywidualnie, a orzecznictwo sądowe stanowi kluczowe źródło interpretacji. To oznacza, że właściciel mieszkania, chcąc usunąć konkubinę, musi liczyć się z koniecznością prowadzenia postępowania sądowego i udowodnienia, że jego działania są zgodne z prawem i zasadami współżycia społecznego. Nie ma tu drogi na skróty.

Konkubina, w przypadku braku formalnego tytułu prawnego do nieruchomości, powinna jak najszybciej rozważyć podjęcie kroków prawnych w celu uregulowania swojej sytuacji. Może to być próba zawarcia formalnej umowy najmu, spisanie umowy użyczenia lub, w przypadku większych nakładów finansowych, próba dochodzenia roszczeń o zwrot wniesionych środków. Im wcześniej podjęte zostaną działania, tym większa szansa na zabezpieczenie swoich praw i uniknięcie nieprzyjemnych sytuacji. Samo "życie na kocią łapę" to fajna opcja, póki jest sielanka, ale w razie rozstania może okazać się prawnym koszmarem.

Podsumowując, prawa konkubiny do mieszkania są wypadkową wielu czynników, a ich zakres zależy od statusu prawnego nieruchomości, wkładu konkubiny w jej utrzymanie, a także od istnienia wspólnych dzieci. Bez formalnego uregulowania, każda sytuacja jest niepewna, a ryzyko konfliktu prawnego wysokie.

Eksmisja partnera z mieszkania – procedura i warunki

Zanim w ogóle pomyślisz o eksmisji partnera z mieszkania, musisz głęboko odetchnąć i uświadomić sobie, że to nie jest spacer po parku. Proces eksmisji jest długotrwały i skomplikowany, wymagający nie tylko cierpliwości, ale przede wszystkim żelaznej dyscypliny prawnej. Nie można po prostu kogoś spakować i wyrzucić na bruk, nawet jeśli jesteś właścicielem lokalu. To nie rewolucja francuska, gdzie ścięcie głowy rozwiązywało problem.

Niezależnie od tego, czy mówimy o byłym małżonku, czy partnerze z nieformalnego związku, procedura eksmisyjna zawsze wymaga wystąpienia na drogę sądową. Pierwszym krokiem jest złożenie pozwu o eksmisję do sądu rejonowego właściwego dla miejsca położenia nieruchomości. Pozew musi zawierać uzasadnienie roszczenia, czyli powód, dla którego domagasz się usunięcia danej osoby z mieszkania.

W przypadku partnera żyjącego w konkubinacie, brak formalnego tytułu prawnego do mieszkania (takiego jak współwłasność, umowa najmu czy użyczenia) jest kluczowy. Jeżeli konkubina mieszkała w lokalu na zasadzie dorozumianej zgody właściciela, jej status zbliżony jest do lokatora bezumownego. W takiej sytuacji właściciel ma prawo wypowiedzieć umowę ustną (użyczenia) i wezwać do opuszczenia lokalu. Dopiero gdy takie wezwanie okaże się bezskuteczne, można zainicjować postępowanie sądowe.

Sąd, rozpatrując wniosek o eksmisję, będzie badał szereg okoliczności. Pod uwagę brane są nie tylko prawa własności, ale także zasady współżycia społecznego, sytuacja życiowa eksmitowanej osoby, a przede wszystkim – jeśli są – obecność i dobro dzieci. Na przykład, jeśli konkubina sprawuje wyłączną opiekę nad wspólnymi dziećmi, sąd może zdecydować o wstrzymaniu eksmisji do czasu znalezienia przez nią i dzieci odpowiedniego lokum zastępczego.

Bardzo ważnym elementem procedury jest obowiązek sądu do ustalenia, czy eksmitowany ma prawo do lokalu socjalnego. Jest to szczególnie istotne w przypadku osób bezrobotnych, niepełnosprawnych, emerytów, rencistów, czy właśnie osób sprawujących opiekę nad małoletnimi dziećmi. Sąd, orzekając eksmisję, może przyznać prawo do lokalu socjalnego lub nakazać gminie jego zapewnienie. Gmina ma na to określony czas, co może znacznie wydłużyć cały proces.

Jeżeli sąd orzeknie o eksmisji bez prawa do lokalu socjalnego, to po uprawomocnieniu się wyroku można zwrócić się do komornika o jego wykonanie. Komornik, zgodnie z procedurą, wezwie osobę do dobrowolnego opuszczenia lokalu. Dopiero w przypadku braku reakcji, przeprowadza eksmisję. Warto pamiętać, że komornik nie może przeprowadzić eksmisji do tzw. „poczekalni”, czyli do miejsc, gdzie brak jest odpowiednich warunków do zamieszkania, takich jak noclegownie czy schroniska, chyba że gmina wskaże inną odpowiednią przestrzeń.

Należy także pamiętać o okresach ochronnych, w których eksmisja jest niedopuszczalna, m.in. w okresie od 1 listopada do 31 marca następnego roku, jeśli dłużnikowi nie wskazano lokalu, do którego ma nastąpić przekwaterowanie. To dodatkowo wydłuża proces i może powodować frustracje. Zdarza się, że właściciele, zmęczeni długotrwałością procedury, próbują działać na własną rękę, co często prowadzi do naruszenia prawa i może skutkować odpowiedzialnością karną.

Koszty procesu eksmisyjnego to nie tylko opłata sądowa od pozwu (zazwyczaj stała opłata wynosząca około 200 zł), ale również koszty zastępstwa procesowego (wynagrodzenie prawnika), koszty sądowe wynikające z potrzebnych opinii biegłych (jeśli takie będą), a także koszty egzekucji komorniczej, które mogą być znaczące. Przykładowo, koszt eksmisji komorniczej zależy od stawki wynagrodzenia komornika, często od 10% do 20% wartości egzekwowanego roszczenia, plus opłaty za czynności. Pamiętaj, że w przypadku lokatora, który nie ma środków, koszty te mogą ostatecznie obciążyć właściciela, który będzie musiał je pokryć z własnej kieszeni, a później ewentualnie dochodzić od dłużnika.

Warto zwrócić uwagę, że sąd może również orzec o obowiązku zapłaty odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokalu, co może stanowić pewną rekompensatę dla właściciela za okres, w którym mieszkanie było zajmowane przez nieuprawnioną osobę. Niemniej, odzyskanie tych pieniędzy bywa niezwykle trudne, zwłaszcza gdy eksmitowana osoba nie posiada majątku.

Podsumowując, eksmisja partnera z mieszkania to nie jest decyzja, którą podejmuje się z dnia na dzień. Wymaga ona solidnego przygotowania prawnego, świadomości długotrwałości procesu, a także kosztów, jakie się z tym wiążą. Zdecydowanie zaleca się skorzystanie z pomocy prawnej, aby uniknąć błędów i przyspieszyć całe postępowanie, choć przyspieszenie w tym przypadku to pojęcie względne.

Co zrobić, gdy konkubina nie chce opuścić mieszkania?

Kiedy zdarza się, że partnerka, z którą do tej pory dzieliło się życie, nie wykazuje najmniejszej ochoty, by opuścić wspólne lokum, mimo zakończenia związku, stajemy przed dylematem: co zrobić, gdy konkubina nie chce opuścić mieszkania? To pytanie spędza sen z powiek wielu osobom. Nie wolno tu działać pochopnie ani pod wpływem emocji, ponieważ takie zachowania mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, a nawet prowadzić do odpowiedzialności karnej.

Zacznij od spokojnej i rzeczowej rozmowy. To może brzmieć banalnie, ale często ludzie zapominają o tej podstawowej formie komunikacji. Zaproponuj mediację, czyli spotkanie z niezależnym pośrednikiem, który pomoże w wypracowaniu satysfakcjonującego dla obu stron rozwiązania. Czasami konflikty eskalują, bo brakuje przestrzeni do spokojnego dialogu. Celem jest osiągnięcie porozumienia bez angażowania sądów – np. ustalenie konkretnej daty wyprowadzki, warunków finansowych czy podziału majątku. Mediacja jest tańsza i szybsza niż proces sądowy, a także pozwala na zachowanie pewnej dozy dobrych relacji, co jest ważne, jeśli np. macie wspólne dzieci.

Jeśli rozmowy i mediacje nie przynoszą rezultatów, konieczne jest podjęcie kroków prawnych. Pierwszym formalnym krokiem jest wysłanie pisemnego wezwania do opróżnienia i opuszczenia lokalu. W takim wezwaniu należy wskazać termin wyprowadzki (np. 14 lub 30 dni) i konsekwencje nieopuszczenia mieszkania, czyli skierowanie sprawy na drogę sądową. Wezwanie powinno być wysłane listem poleconym za potwierdzeniem odbioru, co stanowi dowód jego doręczenia.

Gdy wezwanie okaże się bezskuteczne, należy złożyć pozew o eksmisję do sądu rejonowego. Pozew ten powinien zawierać: dane stron, adres nieruchomości, szczegółowe uzasadnienie żądania eksmisji, a także dowody na to, że konkubina nie ma prawa do zamieszkiwania w lokalu (np. brak umowy najmu, właścicielstwo powoda). Ważne jest, aby przygotować solidne argumenty, a najlepiej skorzystać z pomocy adwokata lub radcy prawnego, bo pisanie pozwu to nie jest pisanie listy zakupów. Niewłaściwie sformułowany pozew może opóźnić proces lub spowodować jego oddalenie.

W trakcie postępowania sądowego, sąd będzie badał wszystkie okoliczności sprawy. Może to obejmować ustalenie, czy konkubina ma jakiekolwiek roszczenia finansowe wobec nieruchomości (np. z tytułu wniesionych nakładów, spłaconych kredytów), czy istnieją dzieci, a także jaka jest jej ogólna sytuacja majątkowa i życiowa. Sąd może również dążyć do ugodowego rozwiązania sporu, co jest zawsze preferowaną opcją.

Warto podkreślić, że nie wolno dokonywać samowolnej eksmisji. Oznacza to, że nie możesz: wymieniać zamków w drzwiach, odcinać mediów (prądu, wody, gazu), wynosić rzeczy konkubiny, czy w jakikolwiek sposób utrudniać jej korzystania z mieszkania, nawet jeśli masz poczucie niesprawiedliwości. Takie działania są niezgodne z prawem i mogą zostać zakwalifikowane jako naruszenie miru domowego (art. 193 Kodeksu karnego), za co grozi kara grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności do roku. Ktoś, kto czuje się pokrzywdzony, może też zgłosić Cię na policję, a wtedy sytuacja będzie już naprawdę nieciekawa.

W przypadku, gdy konkubina odmawia opuszczenia mieszkania i jednocześnie nęka właściciela, popełnia przestępstwa lub wykroczenia, można zgłosić te fakty na policję. Pamiętaj jednak, że tego typu zgłoszenia nie są tożsame z eksmisją i nie przyspieszą jej w żaden sposób. Mogą jednak stanowić dodatkowy argument w sprawie sądowej o eksmisję, pokazując nieprawidłowe zachowanie drugiej strony.

Zawsze rozważ, czy istnieją podstawy do roszczeń o odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu. Jeżeli konkubina zajmuje mieszkanie bez tytułu prawnego po wezwaniu do jego opuszczenia, możesz za każdy miesiąc żądać od niej zapłaty kwoty odpowiadającej czynszowi, który mógłbyś uzyskać z najmu tego lokalu. To może być pewna forma nacisku, choć tak jak w przypadku samych roszczeń o odszkodowanie, bywają one trudne do wyegzekwowania.

Proces sądowy, jak wcześniej wspomniano, jest czasochłonny i kosztowny. Średnio, sprawa o eksmisję bez komplikacji może trwać od 6 do 12 miesięcy w pierwszej instancji, a w przypadku odwołań – nawet dłużej. Do tego dochodzą koszty obsługi prawnej, opłat sądowych i ewentualnie komorniczych. Dlatego też, jeżeli tylko jest to możliwe, należy dążyć do rozwiązania sytuacji poza sądem, bo inaczej to będzie jak czekanie na Godota.

Podsumowując, gdy konkubina nie chce opuścić mieszkania, najważniejsze jest działanie zgodnie z prawem. Nie ulegaj emocjom, nie próbuj działań na własną rękę, które mogą przynieść odwrotny skutek. Skorzystaj z mediacji, a w ostateczności – z profesjonalnej pomocy prawnej i drogi sądowej. To jedyna gwarancja, że cała procedura przebiegnie zgodnie z obowiązującymi przepisami i nie narazi Cię na dodatkowe kłopoty.

Prawa dzieci w przypadku eksmisji konkubiny

Kwestia praw dzieci w przypadku eksmisji konkubiny z mieszkania jest jednym z najbardziej delikatnych i skomplikowanych aspektów całego procesu. W polskim prawie, zasada dobra dziecka jest nadrzędną zasadą, co oznacza, że wszelkie decyzje sądowe, a w szczególności te dotyczące miejsca zamieszkania, muszą uwzględniać przede wszystkim interesy małoletnich. To jest ten moment, kiedy pytając czy konkubinę można wyrzucić z mieszkania, trzeba na chwilę zatrzymać się i pomyśleć o tych najmniejszych.

Jeśli konkubina ma dzieci, zwłaszcza wspólne z właścicielem mieszkania, sytuacja staje się bardziej złożona. Sąd rodzinny, niezależnie od sądu cywilnego orzekającego o eksmisji, ma obowiązek dbać o to, aby dzieci miały zapewnione odpowiednie warunki do rozwoju i wychowania. Oznacza to, że jeśli eksmisja miałaby prowadzić do pozbawienia dzieci dachu nad głową lub drastycznego pogorszenia ich warunków życiowych, sąd cywilny może wstrzymać prawomocność wyroku eksmisyjnego, a nawet odmówić orzeczenia eksmisji.

Sąd może nałożyć na właściciela lokalu obowiązek zapewnienia dzieciom i konkubinie tymczasowego lokalu zastępczego na czas trwania postępowania, jeśli uzna, że jest to niezbędne dla dobra dzieci. Warunki takiego lokalu powinny być zbliżone do dotychczasowych, aby minimalizować stres związany ze zmianą otoczenia. Nie mówimy tu o jakimś luksusowym apartamencie, ale o godnych warunkach do życia.

Co więcej, sąd, orzekając o eksmisji, zawsze będzie badał, czy rodzinie z małoletnimi dziećmi przysługuje prawo do lokalu socjalnego. W praktyce, w znakomitej większości przypadków rodzinom z dziećmi (zwłaszcza, gdy nie mają oni innego miejsca zamieszkania i nie ma mowy o zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych w inny sposób) sąd przyznaje takie prawo. Jest to obowiązek gminy wynikający z ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Proces przydziału lokalu socjalnego bywa długotrwały i może trwać miesiącami, a nawet latami, co efektywnie wstrzymuje wykonanie eksmisji.

Rodzice, nawet jeśli się rozstają, mają obowiązek utrzymywania kontaktów z dziećmi i zapewnienia im odpowiednich warunków. W przypadku konfliktu dotyczącego miejsca zamieszkania dzieci, sąd rodzinny może w ramach postępowania o uregulowanie kontaktów lub władzy rodzicielskiej wydać orzeczenie tymczasowe dotyczące miejsca pobytu dzieci. Takie orzeczenie może na przykład wskazywać, że na czas trwania sporu, dzieci wraz z matką (konkubiną) mają prawo do dalszego zamieszkiwania w dotychczasowym lokalu, pomimo, że to nie jest jej własność.

Jeżeli istnieje ryzyko, że eksmisja doprowadzi do sytuacji, w której dzieci znajdą się bez dachu nad głową, sąd może zastosować art. 5 Kodeksu cywilnego, czyli zasady współżycia społecznego. Oznacza to, że nawet jeśli właściciel ma formalne prawo do eksmisji, sąd może odmówić jej orzeczenia, jeśli uzna, że jest to sprzeczne z podstawowymi zasadami sprawiedliwości i dobra dziecka. To jest taka magiczna klauzula, która potrafi wywrócić sprawę do góry nogami.

Warto pamiętać, że dzieci mają również prawo do niezaburzonych kontaktów z obojgiem rodziców (chyba że sąd orzeknie inaczej ze względu na dobro dziecka). Eksmisja może wpłynąć na te kontakty, zwłaszcza jeśli jeden z rodziców zostanie zmuszony do przeniesienia się do innej miejscowości. W takich sytuacjach, sąd może również uwzględnić skutki eksmisji dla relacji rodzinnych.

Przykładowe studium przypadku: Pani Anna i Pan Marek żyli w konkubinacie przez 7 lat. Mieli dwójkę wspólnych dzieci. Mieszkanie, w którym mieszkali, było własnością Pana Marka. Po rozstaniu, Pani Anna, samotnie wychowująca dzieci, nie miała dokąd się wyprowadzić. Pan Marek złożył pozew o eksmisję. Sąd, biorąc pod uwagę dobro dzieci i to, że Pani Anna nie miała możliwości samodzielnego zapewnienia im lokum w krótkim czasie, odmówił orzeczenia natychmiastowej eksmisji, zobowiązując gminę do wskazania lokalu socjalnego. Cały proces trwał ponad dwa lata, zanim faktycznie Pani Anna z dziećmi otrzymała lokal zastępczy. To pokazuje, ile to trwa, i jak duże znaczenie ma dobro dziecka.

Bardzo istotne jest, aby w przypadku eksmisji, w której uczestniczą dzieci, rodzice starali się ze sobą współpracować w zakresie zapewnienia dzieciom stabilności, niezależnie od swoich osobistych konfliktów. Niestety, często emocje biorą górę i dzieci stają się kartą przetargową, co jest niedopuszczalne z punktu widzenia prawa i psychologii dziecka.

Podsumowując, prawa dzieci są fundamentalne, a ich dobro jest priorytetem w każdej sprawie sądowej, w której są zaangażowane. Eksmisja konkubiny z dziećmi to nie jest prosta sprawa, a sąd zawsze będzie dążył do minimalizowania negatywnych konsekwencji dla małoletnich, nawet jeśli będzie to oznaczało przedłużenie całego procesu eksmisji na właściciela nieruchomości. Prawo jest tu jak tarcza, która chroni najsłabszych.

Q&A

Czy konkubina ma prawo do mieszkania po rozstaniu, jeśli nie jest jego współwłaścicielem?

Nie ma automatycznego prawa wynikającego z konkubinatu. Prawo do zamieszkania musi wynikać z innego tytułu, np. z ustnej umowy użyczenia, którą właściciel może wypowiedzieć, lub z faktu posiadania wspólnych dzieci, co może wpłynąć na decyzję sądu o eksmisji.

Jakie są konsekwencje samodzielnej eksmisji, np. poprzez wymianę zamków?

Samowolna eksmisja (tzw. "eksmisja na bruk") jest niezgodna z prawem i może zostać potraktowana jako naruszenie miru domowego, co jest przestępstwem zagrożonym karą grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności do roku. Takie działania są surowo karane.

Ile trwa proces eksmisji konkubiny z mieszkania?

Proces eksmisji jest długotrwały i skomplikowany. Średnio, sprawa w pierwszej instancji może trwać od 6 do 12 miesięcy, a w przypadku odwołań lub konieczności zapewnienia lokalu socjalnego, cały proces może wydłużyć się do kilku lat.

Czy obecność dzieci wpływa na możliwość eksmisji konkubiny?

Tak, obecność dzieci ma kluczowe znaczenie. Sąd, rozpatrując sprawę eksmisji, kieruje się przede wszystkim dobrem dziecka, co może prowadzić do odmowy eksmisji lub nakazu zapewnienia lokalu socjalnego dla matki i dzieci, co znacznie wydłuża cały proces.

Czy można domagać się odszkodowania od konkubiny za bezumowne korzystanie z mieszkania po rozstaniu?

Tak, właściciel nieruchomości może domagać się odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokalu od momentu, w którym zakończyła się zgoda na zamieszkiwanie, np. po wysłaniu pisemnego wezwania do opuszczenia mieszkania. Wysokość odszkodowania zazwyczaj jest równa rynkowej wartości czynszu najmu za dany lokal.